⛈️ Przeczytaj Utwór A Następnie Napisz Co Widzisz Oczyma Wyobraźni
Sprawdź jak zostało rozwiązane zadanie: Przeczytaj jeszcze raz utwór Wiatr Jana Śpiewaka, a następnie napisz w kilku zdaniach, jakie zabiegi zastosował poeta, by poruszyć wyobraźnię odbiorców.
W roku 1916, zatem już jako człowiek dorosły, przenosi się do Warszawy. Planuje rozpoczęcie studiów na Uniwersytecie, jednak jego zamiary nie powiodły się. Zaczął co prawda uczęszczać wpierw na studia prawnicze, następnie na wydział filozofii, jednakże i jedno i drugie szybko porzucił.
Przeczytaj tekst. Zdecyduj, które zdania są zgodne z jego treścią, a które – nie. Napisz true lub false. Popraw błędne zdania. (10 marks) 1 Laura works at the zoo every day. 2 Laura likes every part of her job. 3 Laura prefers monkeys to elephants. 4 The monkeys hurt some people. 5 Some animals have got different personalities.
Możesz wykorzystać utwór, którego słuchałeś/aś, wykonując ćwiczenie Odpowiednia pozycja ciała. Kroki 1. Usiądź w pozycji wyprostowanej, która jednak pozwala Ci się zrelaksować i skupić. Sprawdź ułożenie rąk, nóg i pleców. W wyobraźni przemierzaj ciało, aż upewnisz się, że pozycja jest najdogodniejsza z możliwych.
Znajdź odpowiedź na Twoje pytanie o Wyjaśnij znaczenie podanych związków frazeologicznych: -Widzieć oczyma wyobraźni, - Rozwinąć skrzydła wyobraźni, -przemówić… lolowata16 lolowata16
Jeśli nie pamiętasz jak napisać dobrą charakterystykę postaci, przeczytaj tekst omawiający najważniejsze zasady tej formy wypowiedzi. Typ materiału: Tekst. Przeczytaj wybrany przez nauczyciela fragment książki Joanny Papuzińskiej „Nasza mama czarodziejka”. Typ materiału: Tekst. Temat 18. Językowe dobre wychowanie
coś przekracza granice ludzkiej wyobraźni-pobudzić czyjąś wyobraźnię-widzieć oczyma wyobraźni-rozwinąć skrzydła wyobraźni-przemówić do czyjejś wyobraźni-puścić wodze wyobraźni-3.Z powyższych związków frazeologicznych wybierz 4 i ułóż z nimi zdania.
Następnie perspektywa zaczyna stawać się coraz szersza, kolejne drzewa składają się na cały las. Pojawiają się doliny i góry, które dzieli rzeka. Później dziecko staje się wrażliwe na detale, przywiązuje większą wagę do kolorów i struktur. Następnie przychodzi pora na rozwój wyobraźni, gdy pojawia się myślenie abstrakcyjne.
Przeczytaj utwór " Zielono mam w głowie " i odpowiedz na pytania 1. Co to znaczy mieć zielono w głowie? 2. Na czym polega bycie w życiu optymistą? 3. Kim jest podmiot liryczny? Czym się charakteryzuje? Jak się zachowuje? 4. Czego pragnie? 5. Czy jest optymistą czy pesymistą? 6.
Impresjonizm to kierunek w malarstwie i literaturze ukształtowany we Francji w drugiej połowie XIX wieku. Nazwę zaczerpnął od tytułu obrazu Claude’a Moneta „Impresja – wschód słońca” i w języku francuskim oznacza odciśnięcie, wrażenie, indywidualny, przelotny stan uczuć ( impression ). Choć na początku odnosił się
Błagam niech ktoś pomoże daje NAJ Jan Twardowski pisał także utwory prozatorskie. W dostępnych źródłach znajdź taki tekst i napisz o nim krótką notatkę informacyjną.
Przeczytaj ponownie tekst Bazyliszek. Następnie napisz plan wydarzeń do tekstu Ba zyliszek. proszeeee Napisz notatki odnośnie podboju Aleksandra Wielkiego, o
qv31geo. Przeczytaj utwory, a następnie napisz, co jest tematem każdego z nich. Objaśnienie Co tu kryślę, Widzą wszyscy, A co myślę, Tylko - bliscy. temat: nastrój: [Po wystawieniu pomnika Jana Pawła III w Warszawskich łazienkach] Sto tysięcy na pomnik ! ja bym dwakroć łożył, Gdyby Staś był skamieniał, a Jan trzeci ożył. temat: nastrój:Klucz do sercaLudzie, za bardzo ludzkie serca ceniąc,Mówią, że kluczem do serca jest pieniądz;Widocznie twierdzą tak z pobudek chytrych,Gdyż to nie klucz jest, lecz po prostu nastrój:Daje Najlepsze !!!!!!!!!!!!!!!!
Jakub92891982 Odpowiedź:Widzie pokrywę magii jaka nadchodzi gry zachodzi słońce a na niebie pojawia się księżyc . Wtedy sny są jak prawdziwe i możemy śnić o wszystkim o czym możemy Wyjaśnienie:liczę na naj 6 votes Thanks 10
Przeczytaj rozmowę bohaterów a następnie napisz krótki tekst Oceń zachowanie bohaterów i uzasadnij swoje zdanie, następnie zapisz w zeszycie.. Przeczytaj najpierw biogram autora tekstu- Grzegorza Kasdepke, a nastepnie przeczytaj uważnie i ze zrozumieniem jego utwór wraz z przypisami na znajduje się "literowy wąż", który "połknął" 4 bohaterów z utworów konkurso-wych.. Przeczytaj tekst, z którego usunięto cztery Słuchając tekstu po raz pierwszy, wyłapuj najbardziej oczywiste tekst "Lola przeprowadza wywiad" …
Rozpoczynamy akcję "Zdaj maturę z Nowinami". Dziś maturzyści znajdą próbne arkusze maturalne z języka polskiego, na poziomie podstawowym, a także podpowiedź, jak należało te zadania wykonać. Pytania do próbnej matury ułożyła Sylwia Szuba - Cyran, polonistka z I LO im. Króla Władysława Jagiełły w Dębicy. Startujemy dziś z akcją „Zdaj maturę z Nowinami”, którą przygotowaliśmy wraz z nauczycielami z Dębicy. Do piątku na naszym portalu publikować będziemy próbne arkusze z siedmiu przedmiotów maturalnych. Dziś na naszej stronie maturzyści znajdą próbne arkusze maturalne z języka polskiego, na poziomie podstawowym, a także podpowiedź, jak należało te zadania wykonać. Pytania do próbnej matury ułożyła Sylwia Szuba - Cyran, polonistka z I LO im. Króla Władysława Jagiełły w Dębicy. We wtorek dodamy próbną maturę z matematyki (poziom podstawowy) wraz z odpowiedziami. Od środy będziemy publikować arkusze na poziomie rozszerzonym. I tak, 18 kwietnia z historii oraz wiedzy o społeczeństwie, 19 kwietnia - z biologii oraz chemii, a 20 kwietnia z matury próbnej z geografii. Także ze wskazówkami poprawnych odpowiedzi. Do tego tradycyjnie dołożymy filmy z poradami nauczycieli, jakich błędów nie popełniać na egzaminach maturalnych, na co zwracać szczególną uwagę i ulubione przez naszych czytelników quizy. Dlaczego nauczyciele z Dębicy angażują się w przygotowywanie arkuszy maturalnych? - Każdy z nich przeprowadza próbne egzaminy maturalne, a autorskie zadania są lepszą metodą, niż te ściągane z internetu czy jakiegoś opracowania, ponieważ uczniowie tymi również dysponują, więc nie są zaskoczeni - zwraca uwagę Anna Wilczyńska, pomysłodawca akcji, która przygotowała zestaw zadań z wiedzy o społeczeństwie. - Zadania przygotowane przez nas dają nam możliwość sprawdzenia realnej wiedzy ucznia. Oto autorzy pozostałych arkuszy z próbnej matury 2018: Krystyna Barszcz (chemia), Monika Kuczyńska (biologia), Aneta Kawalec (historia), Tomasz Kozioł (geografia ) - nauczyciele z I LO im. Króla Władysława Jagiełły w Dębicy, a także Małgorzata Pacana - Kawalec (matematyka) z Zespołu Szkół nr 2 w Dębicy. Zdaj maturę z Nowinami. Wskazówki z języka Sylwii Szuby - Cyran, nauczycielki języka polskiego z I LO w Z NOWINAMI 2018Instrukcja dla zdającegoSprawdź, czy arkusz egzaminacyjny zawiera 18 stron. Ewentualny brak zgłoś przewodniczącemu zespołu nadzorującego egzamin. Odpowiedzi zapisz w miejscu na to przeznaczonym przy każdym zadaniu. Pisz czytelnie. Używaj długopisu albo pióra tylko z czarnym tuszem/atramentem. Nie używaj korektora, a błędne zapisy wyraźnie przekreśl. Pamiętaj, że zapisy w brudnopisie nie będą oceniane. Możesz korzystać ze słownika poprawnej polszczyzny i słownika ortograficznego. KOD:IMIĘ I NAZWISKO*:*nieobowiązkowePrzeczytaj uważnie teksty, a następnie wykonaj zadania umieszczone pod nimi. Odpowiadaj tylko na podstawie tekstów i tylko własnymi słowami – chyba że w zadaniu polecono inaczej. Udzielaj tylu odpowiedzi, o ile Cię do zadań 1.– KosińskiWielki, bo nam z oczu w Muzeum Narodowym w Krakowie była oczekiwana od dawna i zapowiadana jako sztandarowe wydarzenie wieloletniego programu „Kraków miastem Wyspiańskiego”. I rzeczywiście nim jest, bo (nomen omen) wystawia poważny problem, jaki mamy dzisiaj z autorem „Wyzwolenia” – 110 lat po jego się naprawdę znakomicie, bo wejściem w intymny świat, który jest nieobecny w poważnym myśleniu o Wyspiańskim i tym, co ma nam do powiedzenia. Autora „Wesela”, twórcę „teatru ogromnego” i wielkich symbolicznych kompozycji, oddziela się od Wyspiańskiego malującego śpiącego syna czy córkę z otwartą już zupełnie w tej monumentalnej postaci zanika jego żona: Teodora Teofila Wyspiańska z domu Pytko. Muzeum Narodowe zorganizowało nawet niedawno spotkanie pod hasłem „Czy Wyspiański mógł ją kochać?”. Upraszałbym uprzejmie muzealnych PR- owców o nieco taktu i wyobraźni. Czy chcielibyście Państwo, by ktoś kiedyś tak zapytał o Was i Waszych partnerów? Ja bym nie tylko nie chciał , ale nie bardzo mogę się pogodzić z tym, że instytucja kultury sprowadza kwestie delikatne i bardzo osobiste do poziomu „Pudelka”.Od stu lat nikt Teodory Teofilii nie bronił.[…] Ale nie da się pozbyć tej chłopki z Węgrzec - jej mąż namalował ją tyle razy i tak, że wciąż na nas patrzy spokojnym i silnym wzrokiem, zdając się pytać, czy kiedykolwiek znajdziemy dla niej miejsce w narodowej kulturze wielkich słów i korytarza domowych tajemnic wchodzimy do sali witraży franciszkanów. Monumentalne projekty zajmują niemal całą podłogę - można do nich podejść. […] Można też spojrzeć na nie z góry. Wprawdzie z podestu widać dobrze tylko Boga Ojca wyprowadzającego świat z chaosu, ale i tak ważniejsza jest możliwość podejścia do tych projektów.[…] Jakby ten jego chaos ciekawszy był niż symbolicznie uporządkowane całości, a żywioły bliższe i bardziej żywe niż ręka żywiołów i wyprowadzania świata z chaosu dokonują też kuratorki Danuta Godyń i Magdalena Laskowska, wypełniając następną salę tym, co nie zostało zrealizowane niestety w pełni- projektem dekoracji u franciszkanów. Ściana robi wrażenie bogactwa, które zaraz zaczyna blaknąć, tracić moc. Wyspiańskiego mocno mogłoby zirytować takie wyciąganie rzeczy niegotowych, fragmentów, prób…[…] Patrzy się na centralne obrazy i idzie dalej, zupełnie już nie zauważając gablot znajdujących się po obu w gablotach tych przepróchy… Nie wiecie, co to jest? Nie martwcie się, ja też musiałem pytać ciocię Wiki… Dość powiedzieć, że te niemal czysto techniczne materiały do tworzenia fresków zapełniają sporą część sali. Dla historyka sztuki są zapewne niezwykle cenne i ciekawe, ale spadają na postać artysty jak całuny zakrywające żywego człowieka przed profanami. Nasz ci on, nasz. A bez przepróchy ani przystąp!W części wypełnionej malarstwem […] wisi wiele wspaniałych pasteli, rysunków. […] Sala kolejna, poświęcona dekoracjom do pawilonu Sztuki, domu Towarzystwa Lekarskiego i meblom dla Żeleńskich, to swoisty odpowiednik sali z przepróchami. […] Wyspiański okazuje się koniec końców dziwacznym facetem, który tworzył niewygodne obejrzeniu wystawy „Wyspiański” mam nieodparte wrażenie, że Wyspiańskiego na niej nie ma.[…] Czy można wyobrazić sobie inną wystawę - taką, która zaatakowałaby Wyspiańskim tych wszystkich kulturalnych widzów, oburzając polonistki i budząc ich podopiecznych? Czy da się Wyspiańskiego wydobyć ze Skałki?[…]Na podstawie: Dariusz Kosiński, Wielki, bo nam z oczu zszedł, „Tygodnik Powszechny” nr 1-2/2018Zadanie 1. (0–2)Uzasadnij, że tekst Dariusza Kosińskiego jest recenzją. Podaj dwie cechy gatunkowe tej formy wypowiedzi i zilustruj je przykładami z gatunkowe recenzji: .............................................................................Przykłady z tekstu (cytat lub omówienie): ..................................................................Zadanie 2. (0-3)Przeczytaj poniższy cytat, do którego nawiązuje tytuł recenzji i odpowiedz na bo w błazeńskiej szacie;wielki, bo wam z oczu zszedłbłaznów coraz więcej macienieomal błazeńskie wiece;Salve bracie!a) Z jakiego utworu Stanisława Wyspiańskiego pochodzi ten cytat?…………………………………………………………………………b) Rozpoznaj postać, która wypowiada się w powyższym fragmencie. Napisz też, do kogo kieruje swoje słowa.……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..c) Tytuł artykułu jest:A. parafrazą,B. peryfrazą,C. plagiatem,D. prawidłową 3. (0-1)Wymień trzy dziedziny sztuki, którymi zajmował się Stanisław Wyspiański.……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………Zadanie 4. (0-1)Wyjaśnij, w kontekście akapitów 2.,3. i 4. dlaczego Muzeum Narodowe spotkaniu na temat Wyspiańskiego nadało tytuł „ Czy Wyspiański mógł ją kochać?…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………Zadanie 5. (0-1)Przekształć zdanie z akapitu 7., tak aby uniknąć zastosowanej w nim historyka sztuki są zapewne niezwykle cenne i ciekawe ( przepróchy), ale spadają na postać artysty jak całuny zakrywające żywego człowieka przed profanami.………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………Zadanie 6. (0-1)Wskaż prawidłową kolejność i rodzaje zdań w poniższym wypowiedzeniu:Ja bym nie tylko nie chciał , ale nie bardzo mogę się pogodzić z tym, że instytucja kultury sprowadza kwestie delikatne i bardzo osobiste do poziomu „Pudelka”.A. zdanie główne, zdanie współrzędne łączne, zdanie podrzędne dopełnieniowe,B. zdanie główne, zdanie współrzędne rozłączne, zdanie podrzędne podmiotowe,C. zdanie główne, zdanie podrzędne dopełnieniowe, zdanie współrzędne łączne,D. zdanie główne, zdanie współrzędne przeciwstawne, zdanie podrzędne prawidłową 7. (0-2)a) Wypisz z tekstu dwa przykłady kolokwializmów.………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………b) Napisz, jak obecność kolokwializmów wpływa na odbiór tekstu.……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………Tekst do zadań 8. – PleijelLa-LitaTadeusz Peiper, poeta, krytyk i wpływowy członek polskiej awangardy poetyckiej, twierdził: „Podajcie mi trzy metafory w utworze jakiegoś poety bezpośrednio po sobie następujące, a powiem wam o tym poecie tyleż, co najobszerniejszy jego biograf”.Przejdę zatem do twórczości Zuzanny Ginczanki – czy Zuzanny Ginzburg – za pomocą jej własnych się w Kijowie, w roku rewolucji – 1917. Rodzina uciekła do miasta Równe, dziś Rivne na Ukrainie. Jako ośmiolatka została porzucona przez rodziców, ojciec wyjechał do USA, mama wyszła za mąż w Hiszpanii. Wychowała ją pisać w wieku dziesięciu lat, jako nastolatka doczekała się pierwszych publikacji. Nie mając nigdy nadanej tożsamości narodowej, w pisaniu wybrała język młodzieńcze wiersze o nastoletniości uderzają niesłychaną sensualnością i śmiałością w opisach zakazanych uczuć. […] Ci, którzy ją znali, zaświadczają o jej olśniewającej urodzie - wysoka, szczupła, z ciemną cerą, czarnymi włosami i czarującym spojrzeniem, jedno oko zielone, drugie brązowe. Skóra jak u mulatki, napisze ktoś. Nie mogła zatem pozostać niezauważona; wygląd zdradzał jej żydowskie pochodzenie. Rozpoznawano ją, czy tego chciała, czy nie. Z Równego przeprowadziła się do Lwowa. To kosmopolityczne miasto o zróżnicowanej ludności: poza Polakami i Ukraińcami Żydzi, Ormianie, Czesi, nastolatka w jednej bajeczce nadaje sobie pseudonim na długo, zanim Nabokov nazwie uwodzicielską dziewczynkę Lolitą- Ginczanka nazwie się La-Litą.[…]Ginczanka zna różnice klasowe, społeczne przepaści i niepewne warunki życia kobiety, w których uroda może być ułomnością i pułapką. Kobieta, poetka musi stworzyć siebie - bez pomocy. Nigdy nie czytałam wiersza, który w tak wnikliwy i dokładny sposób opowiada o warunkach, w jakich pisząca kobieta odnajduje siebie i swój latach 30. Ginczanka mieszka w Warszawie. Zaczyna współpracę z satyrycznym czasopismem „Szpilki”, u boku wielkich polskich poetów, Antoniego Słonimskiego, Juliana Tuwima. […] Spędza czas w warszawskich kawiarniach, prowadzi dysputy z Witoldem Gombrowiczem, spotyka Brunona tworzy wiersze. To czas między dwiema wojnami, cisza przed burzą.[…] Świat się rozpada, ona również.[…]„Nikt w polskiej poezji nie miał tak sensualnej wyobraźni”- pisze Eliza Kącka w posłowiu do angielskiego wydania jej poezji. „Ginczanka widzi uniwersum jako manifestację życia, przeszywającego wszystko. To namacalna fantazja, pełna cielesności. Rozchyla kielichy kwiatów, przesuwa palce po najmiększym futrze, uwalnia prąd ciepłych wód i podąża za śladami dzikich zwierząt”. Mogę się tylko zgodzić.[…]Jeśli miałabym wskazać na jeszcze jeden element obecny w tej poezji, będzie to lęk.[…] Zagrożenie musiała odczuwać jako kobieta, bezpaństwowiec, a najbardziej jako Żydówka w otoczeniu szalejącego , jadowitego antysemityzmu. Lęk w wierszach jest momentami nie do zniesienia.[…]Trudno przypomnieć sobie poetę, który jako ona sprawia, że czytelnik w jednej chwili krzyczy z zachwytu i drży z przerażenia. A potem nadeszła wojna, niemiecka okupacja, a wraz z nią ostatni wiersz – naskrobany na kawałku papieru - „Non omnis moriar”. Napisany po tym, jak jej polska gospodyni, doniosła na nią nazistom, zaczyna się cytatem z Horacego: „Nie wszystek umrę”.[…]Ginczanka przez jakiś czas uchodziła z życiem, przeniosła się do Krakowa. Po dwóch latach życia w ukryciu wyciągnięto ją w 1944 r. na pewną śmierć. Dożyła 27 lat.[…]Na podstawie: Agneta Pleijel, La-Lita, „Tygodnik Powszechny” nr 1-2/2018Zadanie 8. (0-1)Wskaż dwa główne tematy, wokół których oscyluje twórczość Z. Ginczanki.……………………………………………………………………………………..Zadanie 9. (0-1)Autorka wspomina w swoim tekście postać Brunona Schulza. Napisz, w jaki sposób wojenne losy Z. Ginczanki łączą się z losem B. Schulza.…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….Zadanie 10. (0-2)Wymień dwa zabiegi językowe, które podkreślają subiektywny charakter zdania:Nigdy nie czytałam wiersza, który w tak wnikliwy i dokładny sposób opowiada o warunkach, w jakich pisząca kobieta odnajduje siebie i swój I…………………………………………………………………………………Zabieg II………………………………………………………………………………Zadanie 11. (0-2)a) W wypowiedzeniu Nie mając nigdy nadanej tożsamości narodowej, w pisaniu wybrała język polski występuje imiesłów:A. imiesłów przymiotnikowy czynny,B. imiesłów przysłówkowy współczesny,C. imiesłów przymiotnikowy bierny,D. imiesłów przysłówkowy Przekształć wypowiedzenie w taki sposób, aby uniknąć imiesłowu. Pamiętaj, żeby zachować sens wypowiedzi.……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………Zadanie 12. (0-3)Napisz liczące ok. 40-60 słów streszczenie tekstu Agnety Pleijel.………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………Zadanie 13. (0–50)Wybierz jeden temat i napisz Temat 1. Przeznaczony zwłaszcza dla osób, które czytały i omawiały utwór na lekcji. Nauczyciel miał możliwość dokonania wyboru tekstu dotyczącego twórczości S. 1. Czym dla człowieka może być przebywanie w obcym środowisku? – przykrym doświadczeniem czy wzbogacającym przeżyciem (źródłem refleksji)? Rozważ problem i uzasadnij swoje stanowisko, odwołując się do podanego fragmentu Przedwiośnia Stefana Żeromskiego oraz innych tekstów praca powinna liczyć co najmniej 250 ŻeromskiPrzedwiośnieByła już noc ciemna. U końca alei połyskiwały światła.— Widzisz, Czaruś, te światła?— Widzę.— No, bracie, ciesz się! Niech cię wszyscy diabli! Ciesz się, mówię! To Nawłoć!Cezary doświadczył właśnie pewnego niepokoju. Czegoś się wstydził i, niezgodnie ze swą naturą, czegoś trwożył i lękał. Konie wbiegły na szeroki dziedziniec i stanęły przed gankiem. Na tym ganku, rzęsiście oświetlonym, słychać było zmieszany gwar licznych głosów męskich i kobiecych, które wywoływały imię:— Hipolit! Hipek! Hipcio! Hipeczek! Hip!Wielosławski ściągnięty został ze swego siedzenia przez liczne ręce i znalazł się w ich objęciach. Cezary, pozostawiony samemu sobie, złaził z wolna z siedzenia. Ale o nim nie zapomniano. Wnet wstępował po szerokich i wspaniałych, aczkolwiek dziwnie ruchomych stopniach schodów na obszerny ganek, winem dzikim świetle lamp i świec migały mu przed oczyma rozmaite postacie: dama starsza, wysoka, o ruchach zamaszystych i pełnych władczego majestatu; panna blondynka ze ślicznymi niebieskimi oczami; młody ksiądz; stary pan z czarnymi, obwisłymi wąsami…Hipolit przedstawił Barykę zebranym na ganku. Ten kłaniał się wielekroć, całował rękę damy starszej, jak się okazało, matki Hipolita, podawał rękę do uścisku młodemu księdzu, jak się okazało, przyrodniemu bratu Hipolita, młodej pannie, Karolinie Szarłatowiczównie, jego siostrze ciotecznej, oraz starszemu panu, wujowi Skalnickiemu. Wszyscy bardzo przychylnie witali „tego” Barykę, przypatrywali mu się z ciekawością, jak na „wyższe” towarzystwo dość prowincjonalną, a nawet była tak chaotyczna, że nic nie można było zrozumieć. Ten sobie mówił i tamten sobie mówił, pełno było radości i krzyku. Wszyscy naraz zadawali pytania i nie czekając na odpowiedź zadawali nowe. Nic dziwnego: podpora rodu, syn najstarszy wracał z wojny cały i zdrowy, tęgi i opalony, jakby jeździł na polowanie w pił, co mu nalewano, i jadł, co nakładano na talerz. Wszyscy na niego patrzyli z radością, niemal z miłością. Tu stary Maciejunio — tak gruby i napęczniały w swym fraczku obcisłym, że robił wrażenie beznadziejnie chorego na wodną puchlinę, gdyby nie doskonała cera czerstwego oblicza — nachylał się z takim uśmiechem, jakby i tego obcego „jaśnie panicza” chciał ucałować jak swego — mrugał oczami i robił miny, żeby wybrać tę starą, omszałą flachę, oplecioną w tatarak, którą trzymał w swej prawej ręce. Tam dwie ciocie, Aniela i Wiktoria, jedna przez drugą nachylały się ku niemu i kazały opowiadać sobie o matce — „wszystko — wszystko!” — a gdy się na dobre rozgadał i mówił wszystko, to jednej, to drugiej łzy najszczersze z oczu kap–kap–kap!Pan Gajowiec — dobrze! Ale skądże — u licha? — te dwie damule? A przecież były to łzy prawdziwe, jakby krewnych, jakby sióstr dalekich a nieznanych, które się nad dolą jego drogiej matki użalały. Tam wujcio Michaś coś mu chce powiedzieć, coś sekretnego, nowego, a ważniejszego ponad wszystko. Zaczyna i nie może skończyć, bo mu wszyscy przeszkadzają. Spiknęli się, żeby przeszkadzać. Więc się irytuje, targa wąsy i przewraca dziko oczyma. Jeszcze obiad do swej połowy nie dobiegł, a już Cezary — „Czaruś” — pił bruderszaft na śmierć i życie z księdzem Nastkiem, z wujciem Michasiem, a nawet trącał się kieliszkiem z obydwiema podstarzałymi ciotkami i młodocianą panną Karusią. Gorszyło to cokolwiek starszą panią, matkę rodu, ale tego wieczora wszelki porządek z zawias się wyrwał i wszelka dystynkcja została zniweczona.[…]Cezary przysiadł na poręczy ganku. Był odurzony. Był pijany, ale nie winem. Pierwszy to pewnie raz od śmierci rodziców miał w sercu radość, rozkosz bytu, szczęście. Było mu dobrze z tymi obcymi ludźmi, jakby ich znał i kochał od niepamiętnych lat. Wszystko w tym domu było dobre dla uczuć, przychylne i przytulne jak niegdyś objęcia rodziców. Wszystko tu było na swoim miejscu, dobrze postawione i rozumnie strzeżone, wszystko pociągało i wabiło, niczym rozgrzany piec w zimie, a cień wielkiego i rozłożystego drzewa w skwar letni. Żadne tu myśli przeciwne, nieprzyjazne przeciwko temu dworowi nie powinny by się były rodzić. A jednak, gdy powrócił do pokoju stołowego, żal mu ścisnął serce. Świeże powietrze odurzyło go, a nowe kielichy starego wina uderzyły do głowy. Zapłakał, gorzko zapłakał. Chwycił po pijanemu Hipolita za szyję i namiętnie szeptał mu do ucha:— Strzeż się, bracie! Pilnuj się! Za tę jednę srebrną papierośnicę, za posiadanie kilku srebrnych łyżek, ci sami, wierz mi, ci sami, Maciejunio i Wojciunio, Szymek i Walek, a nawet ten Józio — Józio! — wywleką cię do ogrodu i głowę ci rozwalą siekierą. Wierz mi! Ja wiem! Grube i dzikie sołdaty ustawią cię pod murem… Nie drgnie im ręka, gdy cię wezmą na cel! Za jednę tę oto srebrną cukiernicę! wierz mi, Hipolit! Błagam cię…Na podstawie: S. Żeromski, Przedwiośnie, Warszawa 1996, 2. Zinterpretuj podany utwór. Postaw tezę interpretacyjną i uzasadnij praca powinna liczyć co najmniej 250 Ginczanka(Non omnis moriar...)Non omnis moriar – moje dumne włości,Łąki moich obrusów, twierdze szaf niezłomnych,Prześcieradła rozległe, drogocenna pościelI suknie, jasne suknie zostaną po zostawiłam tutaj żadnego dziedzica,Niech wiec rzeczy żydowskie twoja dłoń wyszpera,Chominowo, lwowianko, dzielna żono szpicla,Donosicielko chyża, matko twoim niech służą, bo po cóż by moi – nie lutnia to, nie puste o was, wyście, kiedy szli szupowcyTeż pamiętali o mnie. Przypomnieli i przyjaciele moi siądą przy pucharzeI zapiją mój pogrzeb i własne bogactwo:Kilimy i makaty, półmiski, lichtarze –Niechaj piją noc całą, a o świcie brzaskuNiech zaczną szukać cennych kamieni i złotaW kanapach, materacach, kołdrach i jak będzie się palić w ręku im robota,Kłęby włosia końskiego i morskiego siana,Chmury rozprutych poduszek i obłoki pierzynDo rąk im przylgną, w skrzydła zmienią ręce obie;To krew moja pakuły z puchem zlepi świeżymI uskrzydlonych nagle w anioły podstawie: Z. Ginczanka, przedruk za: temat nr .....................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................Arkusz z odpowiedziami z próbnej matury z języka polskiego"Załączone pliki:Matura próbna z języka polskiego - odpowiedziRozmiar: 234 kBPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Jacek Dukaj - Katedra: streszczenie, opracowanie, bohaterowie, PODCAST Katedra Jacka Dukaja jest jedną z najbardziej otwartych do interpretacji lektur. Stała się też inspiracją do stworzenia znakomitej animacji. Streszczenie utworu wraz z opracowaniem i charakterystyką bohaterów w jednym miejscu na Przeczytaj albo posłuchaj. Jacek Dukaj - Katedra: streszczenie lektury To view this video please enable JavaScript, and consider upgrading to a web browser that supports HTML5 video Spis treściJacek Dukaj - Katedra: bohaterowieJacek Dukaj - Katedra: streszczenieJacek Dukaj - Katedra: opracowanieKilka słów dla ambitnych Opowiadanie „Katedra” Jacka Dukaja jest jedną z fajniejszych lektur. Jeśli wystarczająco się na nią otworzysz i zechcesz ją bliżej poznać, to z dużym prawdopodobieństwem odkryjesz w niej wiele treści dla siebie. Przyznasz, że o wiele lepiej zaprzyjaźniać się z czymś, bo się chce, niż bo ktoś każe, prawda? „Katedra” należy do opowiadań gatunku science fiction, lecz należy spojrzeć na nią nieco szerzej. To nie tylko kilkanaście stron tekstu o dziwnych planetoidach, tajemniczej katedrze i księdzu latającym w kosmosie. „Katedra” została wyróżniona nagrodą literacką Andrzeja Zajdla za najlepsze opowiadanie. Stała się także inspiracją do stworzenia animacji. Jeśli lubisz mroczne klimaty malarskie, to z pewnością w trakcie słuchania oczami wyobraźni zobaczysz obrazy Beksińskiego. Jeśli jednak nie znasz jeszcze tego znakomitego polskiego artysty, koniecznie zerknij do jego galerii. Będąc tak przygotowanym pod kątem obrazu i klimatu, łatwiej zanurzysz się w kosmiczną wycieczkę. Co prawda nie są to „Gwiezdne Wojny”, ale też można się dobrze bawić! To jak, gotowy? Tylko zapnij pasy, przeciążenia będą srogie. Aha, i weź głęboki wdech! Jacek Dukaj - Katedra: bohaterowie Akcja toczy się w kosmosie na planetoidzie Róg w układzie gwiazdy Levie. Róg jest tak zwaną Izmiraidą, czyli jedną z planetoid nazwanych na cześć bohaterskiego kosmonauty – samobójcy Izmira Predu. Historia rozpoczyna się siedemdziesiąt dni od perilevium. Bohater spędza na Izmiraidzie kilka dni. Bohaterowie: Ksiądz Pierre Lavone – główny bohater opowiadania. To on został wysłany na planetoidę celem zbadania dziejących się na niej cudów. Dostał za zadanie zorientować się, czy Izmir Predu rzeczywiście jest taki święty, czy to może z innego powodu dzieją się na planetoidzie cuda. Izmir Predu – kosmonauta, który postanowił poświęcić swoje życie, ratując w ten sposób pozostałych członków załogi. Należał do ekipy lecącej Sagittariusem. Musiała ona awaryjnie lądować, ponieważ nie wystarczyłoby tlenu dla wszystkich jej członków. Predu postanowił, że ich uratuje. Jego ciało zostało pochowane w zimnej, czarnej ziemi, na której potem wyrosła Katedra. Gazma – jeden z ważniejszych bohaterów, który nawiązuje kontakt z Lavonem i opowiada mu historię swojego uzdrowienia. Cierpiał na schizofrenię, z której uleczył go grób Izmira. Warto byś zapamiętał także: Wasojfemgusa, bo to on jako pierwszy oprowadził Lavone’a po Rogu, Ugerzo, ponieważ zafundował nanozarodnik, z którego narodziła się Katedra oraz Telesfera, który wprowadzał księdza w odkrycia naukowe. Jacek Dukaj - Katedra: streszczenie W „Katedrze” Jacka Dukaja poznajemy księdza Pierre’a Lavone’a. Jest głównym bohaterem i jednocześnie narratorem całej opowieści. Wybiera się w kosmos, a celem jego podróży jest jedna z planetoid, na której pochowano Izmira Predu. Kim był Izmir Predu, że sam ksiądz podróżuje przez kosmos, by zbadać jego zagadkową śmierć? Predu należał niegdyś do załogi kosmicznej holownika Sagittarius, który niestety był zmuszony do awaryjnego lądowania i czekania na pomoc właśnie na jednej z planetoid. Kiedy okazało się, że statek nie zapewnia wszystkim kosmonautom wystarczającej ilości tlenu, Izmir postanowił odłączyć się od ekipy, tym samym popełniając samobójstwo. Swoim poświęceniem dał kolegom czas, by ekipa ratunkowa zdążyła im pomóc. Nim ocaleni członkowie załogi odlecieli, pochowali swojego kolegę w zimnym, czarnym kamieniu planetoidy. Wkrótce okazało się, że przy grobie Izmira zaczęły dziać się cuda. Konkretnie uzdrowiskowe cuda. Czemu i jak to się działo? Tego dowiesz się już za moment, ale już teraz zdradzimy ci, że człowiekiem za to odpowiedzialnym jest Kotter Ugerzo. Zapamiętaj jego nazwisko koniecznie! No i właśnie, nasz główny bohater, ksiądz Pierre Lavone ma zbadać te kosmiczne rewelacje i zdać Kościołowi raport na temat autentyczności niecodziennych uzdrowień. Bo, tego jeszcze nie wiesz, Kościół ma moc przesunięcia lecącej swobodnie w kosmosie asteroidy tak, by utrzymać ją w bezpiecznej dla ludzi odległości. Ale czy to zrobi? Tego dowiemy się już za moment. Ksiądz w końcu ląduje na Izmiraidzie, a dokładniej na Rogu. Aby łatwiej było ci to zapamiętać, wyobraź sobie, że w każdym mieście jest ulica na cześć królowej Jadwigi. W „Katedrze” planetoidy nazywane są Izmiraidami właśnie na cześć Izmira, tego, którego grób rzekomo czyni cuda. Z kolei Róg jest planetoidą, na której ląduje nasz ksiądz i właśnie tą konkretną, na której pochowano kosmonautę. Ksiądz Lavone na miejscu poznaje różnych bohaterów. Pierwszym z nich jest Wasojfemgus, który oprowadza bohatera po Rogu. Po rozstaniu z nim Lavone zostaje przez chwilę sam i stara się własnymi siłami dotrzeć do hotelu. Zauważa, że miasto, o ile tak można powiedzieć o grupce społeczności w kosmosie, jest opustoszałe. Przez całą drogę nie spotyka żadnego mieszkańca, zupełnie jak bohater w pierwszych odcinkach serialu „The Walking Dead”. Dopiero po dotarciu na miejsce i wejściu do holu hotelu Honzla, (Honcla) spotkał pierwszego mieszkańca. Był nim młody recepcjonista. W swoim pokoju na księdza czekał już drugi gość, ksiądz Mirton. Ksiądz w towarzystwie Mirtona wybrał się do Katedry, by zbadać tak popularny w całym kosmosie grób Izmira. Pierwsze, co rzuciło mu się w oczy, to majestatyczność Katedry. Była olbrzymia i wspaniała zarazem. Była przed nim, była ponad nim, była gdzie tylko obrócił wzrok. Zauważa tylko jedną rzecz: aby docenić jej piękno, potrzeba światła. W mroku Katedra jest jedną wielką tajemnicą, dopiero rozświetlający promyk jest w stanie ją powoli odkrywać, kawałek po kawałku. Do grobu Izmira ksiądz szedł aż godzinę, oświetlając sobie drogę reflektorem. Czemu tak długo? Ze względu na częste przystanki i podziwianie Katedry. Co krok jego oczom ukazywało się coś innego. Jego wzrok poznawał nowe kształty, wyłapywał z ciemności piękne zdobienia. Musisz wiedzieć, że Katedra to nie jest taki budynek, jak twój dom czy szkoła. W opowiadaniu Katedra to półsfera, którą z jednej strony prześwietlają gwiazdy, a z drugiej skryta jest w mroku i potrzeba światła do jej poznania. Nie jest symetryczna, nie ma też ścian, ani dachu. Postaraj się zatem nie kojarzyć jej z przyziemnymi budynkami, bo wtedy niemożliwe jest jej wyobrażenie sobie. Pomyśl, że znajduje się w kosmosie. A kosmos nie raz, nie dwa udowodnił, że laserki-blasterki i gonitwy superszybkimi statkami kosmicznymi są możliwe. No, może nie był to kosmos, tylko „Star Wars”, ale przecież wiesz, o co chodzi. Katedry po prostu nie zbudował Bob Budowniczy. Ona narodziła się sama z żywokrystu, takiej dziwnej substancji, z którą, jak się zaraz przekonasz, lepiej nie mieć styczności. W czasie pobytu na Izmiraidzie Lavone nawiązuje kontakt z pielgrzymami i innymi mieszkańcami. Rozmawiał między innymi z Kleinert, Telesferem, aż w końcu został zaproszony do Głównego Laboratorium, gdzie poznał Moodiego. To właśnie tam dowiaduje się o pracach prowadzonych na Rogu oraz o poszukiwaniach Maszyny Hoana. Do jego uszu dotarły nawet wieści, że Rogiem żywo interesują się także naukowcy, którzy prowadzą specjalne odwierty w celu pozyskania i zbadania tajemniczej substancji zwanej Czarną Watą. Liczą, że wyniki badań pozwolą jednoznacznie stwierdzić, czy powstanie planetoid ma coś wspólnego z cywilizacją obcych. Przyszedł czas na opowiedzenie kilku słów na temat Kottera Ugerzo, człowieka, który wywołał całe to zamieszanie i którego nazwisko miałeś zapamiętać. Chorował on niegdyś na merculozę, z której rzekomo wyleczył go właśnie grób Izmira. Wystarczyło, że spędził przy nim trzy doby, by całkowicie wyzdrowieć. Od tamtego momentu na grób Izmira przybywały pielgrzymki wiernych i spragnionych cudów ludzi. Ugerzo spopularyzował planetoidę w całym kosmosie, co, nietrudno się domyślić, nie spodobało się Kościołowi. Przecież jak to tak, że grób jakiegoś kosmonauty, na jakiejś planetoidzie czyni cuda i uzdrawia ludzi? Wujek Kottera Ugerzo w ramach wdzięczności za cofnięcie choroby swojego bratanka zasadził na miejscu grobu żywokryst. Tak właśnie powstała Katedra. Wyrosła i wyewoluowała z nanozarodników, które wciąż żywe zmieniają się i rosną coraz większe. Czyli sam widzisz, że to nie cegły ani ekipa z programu „Nasz nowy dom” stoją za powstaniem Katedry, tylko kosmiczna substancja. W opowieści istotny jest również wątek Gazmy. Jest on jednym z najważniejszych bohaterów, dlatego warto, byś dobrze zapamiętał jego historię. Dlaczego? Bo Gazma również doczekał się uzdrowienia. Grób Izmira uleczył go ze schizofrenii. Uzdrowienie to ma jednak swoje konsekwencje, ponieważ Gazma niejako połączył się z grobem i ilekroć usiłuje się od niego oddalić, dopadają go nawroty choroby. Opowiadanie ma smutne zakończenie. Kościół zdecydował się nie podejmować żadnych działań celem zmiany trajektorii lotu asteroidy. Róg zostaje ewakuowany, a Katedry nie zobaczy już nikt. Nasz główny bohater, ksiądz Pierre Lavone, odkrywa, że zachorował na podobną przypadłość, co Gazma, czyli stał się schizofrenikiem. Dostaje ataków katatonii i coraz częściej traci świadomość. Ksiądz próbuje znaleźć jakieś wyjaśnienia, zaczyna badać Izmiraidę i odkrywa, że Katedra się rozrasta. Po prostu staje się coraz większa, wznioślejsza. W pewnym momencie orientuje się także, że został na Rogu sam, a jego towarzysz Gazma zniknął. Powoli zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością, przestaje wiedzieć, co się dookoła niego dzieje. Uświadamia sobie, że podczas zwiedzania Katedry delikatnie się zranił, co spowodowało, że zaraził się substancją, z której zbudowana została Katedra. Zauważa też, że nie potrzebuje już do życia ani atmosfery, ani tlenu. Łączy wszystkie fakty w całość. Na zakończenie swojego życia choć przez chwilę może poczuć się jak Sherlock Holmes. Zniknięcie Gazmy tłumaczy wchłonięciem go przez rozrastającą się budowlę. Gazma stał się częścią Katedry, zasilił żywokryst do rozrostu. Pierre Lavone zdaje sobie sprawę, że wkrótce także tak skończy i na zawsze stanie się nierozłączną częścią spowitej w mroku Katedry, której tajemnica pozostanie niewyjaśniona. Jacek Dukaj - Katedra: opracowanie „Katedra” Jacka Dukaja jest opowiadaniem bardzo enigmatycznym. Pozostawia sporo miejsca do interpretacji. Zacznijmy od najważniejszego, czyli tytułowej Katedry. Raz mówi się, że to budowla, innym razem, że półsfera. Raz jest mowa o jej prześwietleniu gwiazdami, innym razem zaś o skrytości w mroku. Co jest ważne, żebyś zapamiętał? Katedra wyrosła na grobie Izmira Predu z nanozarodników. Jest żyjącym tworem, który cały czas się rozwija, rośnie w siłę i przybiera różne formy. Pamiętasz reakcję Lavone’a, kiedy podczas spacerowania pierwszy raz zetknął się z Katedrą? Dla niego było to coś niesamowitego. Coś jednocześnie olbrzymiego i pięknego. Schodząc po schodach do grobu Izmira Predu, oświetlał sobie drogę latarką. Podróż zajęła mu godzinę, ponieważ co chwila przystawał i przypatrywał się elementom, ścianom, obrazom, które widział. A co z tym, czego nie widział? Pomyśl o wchodzeniu do Katedry jak o swoim życiu. Codziennie przecież skupiasz na czymś uwagę, nie potrafisz się poświęcić wszystkiemu naraz. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Taka wędrówka w mroku jedynie z latarką pozwala na zobaczenie wyłącznie fragmentu świata, małego wycinka, którego obszar dookoła pozostaje tajemnicą. Podobnie jest z nami. Skupiając się na danej rzeczy w naszym życiu, widzimy tylko ją. Nie jesteśmy w stanie dostrzec tego, co jest wokół. Dlaczego? Być może dlatego, że jesteśmy tak zapatrzeni? A może dlatego, że w danej chwili nie jesteśmy w stanie więcej pojąć? Być może oświetlanie sobie wejścia do Katedry jest symbolem naszego rozumienia świata i tego, jak szeroko jesteśmy w stanie na niego patrzeć? Analizując podróż bohatera, zastanówmy się też nad czasem. Droga do grobowca zajęła mu godzinę. Nie była długa, lecz ze względu na liczne zatrzymania, podziwianie, zastanawianie się i chłonięcie nowych przeżyć czas się wydłużył. Czy to nie symbolizuje naszego życia? Rodzimy się, a następnie poznajemy świat. Nad pewnymi rzeczami zatrzymuje się dłużej, zaczynamy stawiać pierwsze kroki, z naszych ust wydobywają się pierwsze słowa, uczymy się, zdobywamy pierwsze osiągnięcia w edukacji, dorastamy, zakochujemy się, rozwijamy swoje umiejętności w pracy, dostajemy awans, bierzemy ślub, mamy dzieci, idziemy na emeryturę, aż w końcu umieramy. Dużo przystanków? Wydawać by się mogło, że dużo. Ale nie bez powodu czasami mówi się, że życie przelatuje przez palce, że ani się obejrzymy, a będziemy już starzy. Pierre Lavone zmierza do grobu. Jego wędrówka, refleksja oraz podziw stanowią odzwierciedlenie tego, co sami przeżywamy każdego dnia. Podobnie jak on, my też zmierzamy do grobu, a nasze etapy życia są swoistymi przystankami, na których się na dłużej zatrzymujemy. Kilka słów dla ambitnych Warto nieco głębiej zastanowić się nad tym, czym jest sama Katedra. Opowiadanie mówi nam, że to żywy organizm, który się rozrasta. W momencie wchłonięcia Gazmy, a następnie naszego głównego bohatera, wiemy, że zaczyna ona zmieniać swój kształt, przeistaczać się. Czym zatem jest Katedra? Co symbolizuje? Możemy powiedzieć, że jest niejako odzwierciedleniem naszego życia na Ziemi. Kiedy umieramy, zostawiamy po sobie cegiełkę. Ta cegiełka ma wpływ na przyszłe pokolenie. W jakiś sposób przyczyniliśmy się do zmiany, wychowaliśmy potomków, którzy przejmują pałeczkę i zaczynają żyć pełną piersią. Ktoś umiera, ktoś się rodzi. Światło i cień. Katedra się rozrastała, bo dołączały do niej kolejne ciała. Dzięki nowym duszom mogła rosnąć i się zmieniać. Pozostawać w mroku, a jednocześnie zachwycać, kiedy nowi pielgrzymi zdecydowali się ją odwiedzić. Czyż nie tak jest z nami? Czyż Ziemia nie zachwyca nas od dziecka, czyż nie oświetlamy jej mroków każdego dnia? Interpretacji „Katedry” jest mnóstwo. Jeśli chciałbyś mieć własną, a trudno jest ci polubić literaturę science fiction, być może zainteresuje cię krótkometrażowa animacja Tomasza Bagińskiego, która notabene została nominowana do Oscara. Ta sześciominutowa produkcja jest pozbawiona dialogów, lecz zachwyca swoim rozmachem. Mimo krótkiego metrażu, reżyserowi udało się ukazać najważniejszy fragment lektury. Podróż głównego bohatera, odkrycie mroków Katedry za pomocą świecącego kostura i finalne wchłonięcie przez nią. To sześć minut, które warto poświęcić.
przeczytaj utwór a następnie napisz co widzisz oczyma wyobraźni