🦥 Edyta Górniak I Dariusz K
Newsy. 22.06.2020 14:40. Autor: Marta Borkowska. Dariusz Krupa. Dariusz Krupa, 6 lat temu spowodował wypadek, w wyniku którego doszło do potracenia starszej kobiety. Zmarła na skutek obrażeń. Były mąż Edyty Górniak odbywał karę więzienia, która zakończyła się przed terminem. Pomogła mu decyzja jednej osoby.
Edyta postanowiła, że powie synkowi prawdę o wypadku ojca. Nie chciała, aby potem chłopiec przeczytał coś w internecie lub usłyszał od kolegów - czytamy w "Super Expressie". Informatorzy gazety dodają, że ostatnie wydarzenia ociepliły stosunki między Górniak, a rodzicami jej byłego męża.
Edyta Górniak do tej pory unikała komentowania wyjścia Dariusza K. na wolność, który opuścił areszt po wpłaceniu kaucji w wysokości 400 tysięcy złotych. W końcu jednak dała się
Edyta Górniak i Dariusz Krupa rozwiedli się w lutym 2010 roku. Sąd przyznał im wspólną opiekę nad synem, Allanem. Było z tym trochę kłopotu. Edyta narzekała, że Dariusz jest
Edyta Górniak w najnowszym wywiadzie wróciła wspomnieniami do rozwodu z Dariuszem Krupą. Wokalistka nie ukrywała, że była wówczas załamana i wydawało się jej, że jej świat po prostu się skończył. "Wydawało mi się, że runęło wszystko, w co wierzyłam i że nie mam nic" - mówiła gwiazda.
The parents of Edyta Górniak are Jan Górniak, Grażyna Górniak-Jasik. Her spouse is Dariusz Krupa (m. 2005–2010). Her height is 5′ 9″. More information on Edyta Górniak can be found here. This article will clarify Edyta Górniak's Songs, Biografia, Wikipedia, Instagram, Net Worth, and other information.
Dariusz K. w lipcu 2014 roku potrącił kobietę przechodzącą na pasach na warszawskim Ursynowie. W wyniku odniesionych obrażeń 63-latka zmarła. Celebryta usłyszał zrzuty i trafił do aresztu.
Reporterka Plotka spytała Dodę o niekomfortową sytuację z Edytą Górniak na konferencji sopockiego festiwalu. Weronika Zając dopytywała, jak teraz wyglądają relacje między obiema
Przypominamy, że Edyta Górniak odcięła się od byłych teściów w momencie, gdy ich syn, Dariusz K., trafił do więzienia za śmiertelne potrącenie kobiety na pasach. Piosenkarka nie odbierała od nich telefonów i miała nie przekazywać prezentów dla Allana. W 2016 roku sprawa trafiła do sądu. Obecny wyrok jest prawomocny.
Edyta Górniak pierwszy raz tak szczerze wypowiedziała się na ten temat. Zobacz też: Mama Górniak OSTRO o rodzicach Dariusza K.: "Nie wierzę, że robią to z czystego serca. Darek zawiódł mnie" Przypomnijmy, że Dariusz K. w 2014 roku śmiertelnie potrącił kobietę na pasach. Badania wykazały, że mężczyzna był pod wpływem kokainy.
Dariusz Krupa to polski gitarzysta, producent muzyczny, muzyk sesyjny, który współpracował z takimi artystami, jak Edyta Górniak, Kayah, Mietek Szcześniak, Anita Lipnicka, Natalia Kukulska
Edyta Górniak i Dariusz Krupa rozwiedli się dokładnie 10 lat temu. Ze względu na to, że już wcześniej uzgodnili ze sobą warunki rozwodu, udało im się rozstać błyskawicznie. Uniknęli
LhCae. W "My Way" Edyta Górniak opowiedziała o dniu, w którym dowiedziała się, że jej mąż, Dariusz K., śmiertelnie potrącił kobietę. Gwiazda popłakała się, wyznając, że były mąż wielokrotnie groził, że wyrządzi jej krzywdę. Edyta Górniak w „My Way” odbywa kurs praw jazdy. Gwiazda z odcinka na odcinek jeździ coraz lepiej. Za kołkiem czuje się już na tyle pewnie, że pozwala sobie na odważniejsze manewry, a także coraz więcej uwagi poświęca przystojnemu instruktorowi. W środowym programie Edyta znowu flirtowała z Dawidem i zabrała go na kawę. Wtedy też zwierzyła się, że obawia się wypadku. Gwiazdę wciąż prześladują traumatyczne wspomnienia związane z wypadkiem spowodowanym przez byłego męża, Dariusz K., który śmiertelnie potrącił kobietę. Diwa rozpłakała się, gdy przypomniała sobie moment, w którym dowiedziała się o tym, co zrobił jej Way: Edyta Górniak wspomina wypadek Dariusza ostatnim odcinku "My Way" Edyta Górniak zdradziła mroczne szczegóły związku z Dariuszem K. W 2014 roku ojciec Allana, przekraczając dopuszczalną prędkość, wjechał swoim BMW na czerwonym świetle na przejście dla pieszych i śmiertelnie potrącił 63-letnią kobietę. Badania wykazały, że Dariusz K. był pod wpływem kokainy. Edyta Górniak tak wspomina dzień, w którym menadżer przekazał jej informację o wybryku Dariusza ten dzień bardzo dobrze. Dostałam SMS-a od Marcina. Wzięłam do ręki telefon, podchodziłam do lodówki coś wyciągnąć - pewnie mleko do kawy - nie pamiętam dokładnie. Przeczytałam takie słowa: „Edi, nie mam odwagi zadzwonić. Nie wiem jak ci to powiedzieć więc napiszę. Darek zabił człowieka. Mamy około 6-7 godzin zanim dowie się o tym prasa – relacjonowała wyraźnie poruszona że mi się nogi ugięły i że się osunęłam pod tą lodówką - wspomina. Pierwsze co pomyślałam, to: „Boże, to mogłabym być ja”. Wiele razy mnie straszył, że mi zrobi krzywdę. To była pierwsza myśl. Nie wiedziałam jeszcze, że chodzi o auto, że wziął narkotyki itd. Pamiętam, że nie mogłam oddychać - wspomina, że starała się robić wszystko, by dziesięcioletni wówczas Allan Krupa nie zobaczył zdjęć skutego kajdankami ojca w auto. Pojechał ze mną znajomy. Musiałam jak najszybciej dotrzeć do Allana, żeby on nie zobaczył nagłówków. Żeby się nie dowiedział o tym z gazet po prostu. Wiedziałam, że jest gdzieś na Mazurach i że może, np. pojechać z dziadkiem po bułki i zobaczy na pierwszej stronie ojca w kajdankach i po prostu nie będzie na to przygotowany… Może to zabrzmi teraz trochę jak żart, ale również po tym jedną z moich myśli było: „dobrze, że nie mam prawa jazdy” – wyznała Edyta Górniak w "My Way".Wypadek spowodowany przez Dariusza K. sprawił, że Edyta Górniak boi się sama wsiadać za kółko. Na "randce" z instruktorem powiedziała, że najbardziej obawia się tego, że w pewnym momencie się zagapi i spowoduje wypadek. Najgorzej jest jej znieść myśl, że z jej winy ktoś mógłby stracić zdrowie, a nawet życie. Przyszłość pokaże, czy po zdaniu egzaminów Edyta zdecyduje się samodzielnie jeździć samochodem, czy może wróci do korzystała z usług Górniak zdradziła prawdziwy powód, dla którego wyszła za Dariusza K.
Data utworzenia: 13 listopada 2019, 11:00. Nauka jazdy może okazać się tylko tłem dla jej zwierzeń. Wczoraj ruszył nowy program z udziałem Edyty Górniak (47 l.), w którym gwiazda szykuje się do zrobienia prawa jazdy. W pierwszym odcinku gwiazda opowiedziała o kulisach małżeństwa z Dariuszem Krupą (43 l.). Edyta Górniak i Dariusz Krupa Foto: AKPA – Jak poznałam ojca Allana (15-letni syn Górniak i Krupy – przyp. red.), on miał bardzo dużą rodzinę. Zakochałam się w tym obrazku. Wiedziałam, że miałabym te ciocie, babcie, te wszystkie osoby, których nie miałam – opowiadała po latach piosenkarka w programie „My Way”. Dodała, że całe życie pragnęła rodziny i drobnych rzeczy, które się z nią wiążą. – Dla mnie ekskluzywne jest to, że ktoś ugotuje zupę z myślą o mnie. Że ktoś wie, że lubię rosół i pomidorówkę i ją zrobi – zwierzała się Edyta. Rosół rosołem, ale małżeństwo skończyło się dla niej źle. – Poszłam trochę na oślep. Zostawiłam karierę międzynarodową – żałuje dziś Górniak, która w 2010 rozwiodła się z Krupą. Jej mąż siedzi teraz w więzieniu za śmiertelne potrącenie kobiety na czerwonym świetle. Zobacz także: Zobacz także Uwaga! Górniak za kierownicą. Premiera „My Way” Górniak z takiej drobnostki ucieszyła się jak mała dziewczynka /6 Edyta Górniak . Za nami premierowy odcinek reality show Edyty „My Way” /6 Edyta Górniak Aleksander Majdański / Piosenkarka w pierwszym odcinku zdobyła się na wyjątkowe wyznanie o ojcu swojego dziecka /6 Edyta Górniak i Dariusz Krupa Kapif Zdradziła, co swego czasu pokochała w Dariuszu /6 Edyta Górniak i Dariusz Krupa Kapif Fani z pewnością docenili szczerość artystki /6 Edyta Górniak i Dariusz Krupa Kapif Obecnie wokalistka nie ma kontaktu z byłym mężem /6 Edyta Górniak i Dariusz Krupa AKPA W 2004 roku na świat przyszedł ich syn Allan Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
Jedenasty dzień listopada, rok 2005. Edyta Górniak bierze ślub z Dariuszem Krupą. Wtedy zakochani wyglądali na bardzo szczęśliwych, ale dziś wiemy już, że artystka wyszła za mąż ze strachu. Piosenkarka przyznała się do tego podczas jednego z odcinków programu My Way – o czym pisaliśmy tutaj. Ponad cztery lata po weselu, 24 lutego 2010 roku para się rozstała na sali sądowej. Latem 2009 roku Edyta Górniak tylko VIVIE! po raz pierwszy opowiedziała o tym, jak ograniczał i oszukiwał ją Dariusz K. Przypominamy rozmowę Katarzyny Przybyszewskiej-Ortonowskiej z wokalistką. Cała rozmowa Edyty Górniak z 2009 roku, chwilę po rozstaniu z Dariuszem K. Edyta, czy to już naprawdę koniec Twojego małżeństwa? Myślę, że tak. W oświadczeniu, które wystosowałaś do prasy, pisałaś, że dajecie sobie czas, by wszystko przemyśleć... Wyprowadziłam się z domu, bo wierzyłam, że zatęsknimy za sobą, stwierdzimy, że nie potrafimy bez siebie żyć. Ale stało się inaczej. Rozłąka pokazała, że jesteśmy zupełnie innymi ludźmi. Że jesteśmy szczęśliwsi, ale bez siebie. Ludzie myśleli, że jesteście z Darkiem idealną parą. Kasiu, a czy w ogóle istnieje idealny związek? Chyba warto w to wierzyć, prawda? Idealny związek to ten, w którym ludzie stanowią dla siebie inspirację i motywują się do walki z demonami. Wyobraź sobie, że już jako matka nie zrobiłam prawa jazdy i nie nauczyłam się gotować. Darek nie mówił: „Musisz spróbować! Będę przy tobie!”. Mówił: „Nie musisz umieć jeździć, będziesz miała kierowcę. Nie musisz umieć gotować, będziemy mieć gosposię. Nie musisz nic”. Poza tym dobry związek to ten, który pozwala wejść w świat partnera, ale pozostawia poczucie wolności. Wiesz, że ja przez te wszystkie lata nie byłam nigdzie sama? Wiem, bo kiedyś i mnie Darek nie pozwolił zostawić Cię samej w Galerii Mokotów. Był spokojny letni dzień, wyludnione centrum handlowe, miałaś tylko zrobić paznokcie... No właśnie. Dopiero reakcje ludzi uświadamiały mi, że pewne rzeczy są niewłaściwe. Kiedy zapisywałam Allanka do przedszkola lub byłam z nim u lekarza, zapytana o numer dowodu dzwoniłam do Darka... Aha, roztrzepana gwiazda zapomina dokumentów! Nie zapomina, mój dowód nosił Darek. Powiedział mi kiedyś, że ja nie muszę się legitymować, i zabrał go. Śmiałam się, bo miał rację. Ale wracając do idealnego związku, ostatnią rzecz ci powiem, może najważniejszą. Idealny związek to związek spontaniczny, roześmiany, ciągle zakochany. Zawsze pragnęłam mieć rodzinę, z którą na rowerach będziemy jeździć. Niby proste, ale przez siedem lat się nie udało. To dlaczego odeszłaś dopiero teraz? Cóż, pamiętaj, że Darek wniósł wielkie i piękne wartości do mojego życia. Przy nim się wyciszyłam, uwierzyłam w miłość. On odbudował wizerunek mężczyzny w moich oczach. Dopiero lata odsłoniły jego cechy, przy których zaczęłam gasnąć. Nie mogłam tego zobaczyć wcześniej. Pomnożone miesiące i lata spotęgowały to, co w małych dawkach nie było odczuwalne. Po drugie, nie odeszłam, bo Allanek był za malutki. Myślałam, że uczucia, które urodziły się we mnie ponad półtora roku temu, pobłądziły. Że stałam się przy Darku kimś, kim miałam się stać. To znaczy kim? Dojrzałą i odpowiedzialną żoną i matką. I wydawało mi się, że po to żyję. Że dotarłam do sedna i celu. Ale kiedy tam dotarłam, zbyt długo obciążało mnie uczucie, że to już jest koniec. Koniec czego? Marzeń, inspiracji, motywacji, chęci budowania, spontaniczności, szczerego śmiechu. A przez ostatnie lata w ogóle nie miałam marzeń. Zamknęłam się w marzeniach dotyczących jedynie zdrowia i bezpieczeństwa. I wszystkie rozmowy, nawet nasz ostatni wywiad, który zrobiłyśmy, traktował o chorobie Darka. Nie wybiegał dalej ani w sferze zawodowej, ani osobistej. Mówiłaś za to smutnym głosem: „Mam obowiązki żony i matki”, a ja byłam przerażona. Właśnie. Kilka lat temu nie przyszłoby mi do głowy, że bycie żoną to mój obowiązek. I jeśli zaczęłam używać takich określeń, to znaczy, że coś się zmieniło. Ale przecież zawsze chciałaś być żoną! Kiedy poznałam Darka i jego wspaniałą rodzinę, dostałam w prezencie mamę, tatę, babcię, dziadków, wujków. Ilekroć siadałam do wigilijnego stołu, myślałam, że los wynagrodził mi to, że przetrwałam tyle lat bez rodziny. Ale mimo wielkiej miłości do mamy i taty Darka czułam, że ta rodzina jest dla mnie pożyczoną rodziną. Dlaczego to czułaś? Nie potrafię tego wytłumaczyć. Ja ją dostałam od losu na pewien czas. Nie na zawsze. A czy coś w ogóle jest nam dane na zawsze? Nie. To w pewnym sensie wyklucza sens istnienia. Bo jeśli coś jest na zawsze, to o co dalej się starać? Byłam na Waszym ślubie. Przepłakałaś cały. Z radości? Ze szczęścia? Ze szczęścia. Nie miałam żadnych wątpliwości, że Darek mnie kocha i zawsze będzie moją tarczą. To był dla Ciebie trudny czas. Nagonka prasy była niewyobrażalna. Patrzyłam na Was i myślałam, że jesteście całością, że mówicie jednym głosem. Tak wtedy było. Ale energia, która powinna być przeznaczona na budowanie relacji, rodziny i intymności, została spożytkowana na walkę ze światem. A kiedy już ją wygraliśmy, okazało się, że zapomnieliśmy, co nas połączyło. A co Was połączyło? Zrozumienie, wspólne marzenia, wyobrażenia o życiu. I wspólne doświadczenia chyba. Naprawdę dużo razem przeszliście. Ten konflikt z prasą, narodziny synka, odbudowywanie Twojej kariery. Przecież już nie chciałaś śpiewać. Byliśmy jednym. Połączyliśmy siły. Dlatego kiedy dotarło do mnie, że muszę zmienić swoje życie, byłam zdruzgotana, bo wiedziałam, że Darek nie będzie chciał pójść ze mną. Bałam się, że będę miała poczucie winy, że zostawiam kogoś, kto wiele dla mnie zrobił. Jestem mu wdzięczna za wszystko, ale prawda też jest taka, że przez 14 lat pracy zawodowej nie miałam takich konfliktów z mediami, jakie zaczęły się, kiedy oddałam Darkowi wszystkie decyzje. Ponieważ moje poprzednie związki nie udawały się, bo mężczyźni czuli się przy mnie gorsi, w cieniu, przysięgłam, że kiedy spotkam człowieka, który będzie tego wart, muszę odwrócić to za wszelką cenę. Postanowiłam schować siebie i wystawić Darka na piedestał. Chciałam, by czuł się mężem, głową rodziny. By czuł się mężczyzną. I mimo że podjął kilka złych decyzji, godziłam się na to. On mnie przekonał, że słuszne jest odebranie mediom prawa do mojego życia, które ja sama im dałam. Zawsze byłam otwarta. Nie kryłam się, nie uciekałam. Kiedy przed naszym domem Darek wybudował mur, musiał nastąpić bunt. Musiał. Pamiętasz, jak prasa się na mnie rzuciła, gdy urodziłam Allanka? Wiedziałam, że wystarczyło wyjść ze szpitala z dzieckiem na ręku, uśmiechnąć się i powiedzieć: „To jest nasz synek. Jesteśmy bardzo szczęśliwi”. A co powiedział Darek? Że nie pozwoli, by ktoś zarabiał na naszym dziecku. Przystałam na to, choć wiedziałam, że spowoduje to straszną walkę. Ta walka trwała półtora roku w prasie, a cztery w sądach. Kiedy poznałaś Darka, był muzykiem znanym tylko w jazzowych kręgach, który dostał w prezencie od losu wielką gwiazdę i najpiękniejszą kobietę w Polsce. Może sobie z tym nie poradził? Może chciał Cię mieć tylko dla siebie? Z jednej strony nauczył się dzielić mną z resztą świata, bo nieraz czekał po cztery godziny, gdy rozmawiałam z fanami po koncercie. Nawet nie mruknął. Rozumiał, że mam z nimi więź, że miałam ją przed nim i będę miała. Rzeczywiście tak jest, że kiedy spotkałam Darka, nie miał nic do stracenia. A Ty? Jak się potem okazało, poczucie wolności. I za tym zatęskniłam tak boleśnie, że zaczęłam topnieć. Zrozumiałam, że Darek zbudował mi kryształową klatkę. I kiedy sugerowałam mu, że czuję się ograniczana, że to nie jest sposób na życie, na mój temperament, na moją wrażliwość, zaproponował mi klatkę z bursztynu. Potem klatkę ze złota, z diamentów. Ale to nadal była klatka. Więc jak wyglądało Twoje życie przez te lata? Pierwsze lata były mi bardzo potrzebne. Uspokoiłam się, wyciszyłam. Darek odizolował mnie od wszystkiego, co mogło mieć na mnie jakikolwiek wpływ. Żyłam tylko w domu i wychodziłam wyłącznie do pracy. Jeśli gdzieś pojawiałam się, to tylko w jego towarzystwie. Nie chodziłam do kina, do restauracji, na siłę jeździliśmy na wakacje. To co robiliście? Siedzieliśmy w domu. Ja bawiłam się z dzieckiem. On – nie wiem. Zamykał się w swoim świecie, w studiu. Może trzeba to zwalić na to, że Darek jest domatorem. Ja gasłam. Zaczęłam myśleć o koncertach jako pracy. Dopiero niedawno odzyskałam radość bycia na scenie. Wszyscy to zauważyli! Wyglądasz lepiej niż kiedykolwiek, emanujesz inną energią, a Twoje ostatnie wystąpienia wywołują w ludziach emocje tak silne, jak kiedyś. Ale zawsze przedstawiałaś Darka jako ideał. Zbudowałam mu pomnik, bo wiedziałam, że ludzie nie akceptują mojego wyboru. Dlaczego? Wyobrażali sobie, że wyjdę za mąż za księcia z bajki, bo pewnie w ich sercach i świadomościach jestem kimś wyjątkowym. A ja wybrałam sobie zwykłego chłopaka z gitarą. I czułam, że ludzie Darka nie lubią. Postanowiłam więc zrobić z niego bohatera. Pokazywałaś mi pierścionek. „To od Darcia”, mówiłaś. Zegarek. „Od Darcia”. Nigdy nie powiedziałaś o nim inaczej niż „Darciu”. Ostatnim prezentem urodzinowym od niego, jak pisała prasa, był wyjazd z przyjaciółką do Londynu na zakupy... Kasiu, ten wyjazd to nie był prezent od Darka, tylko od Rinke Rooyensa, który chciał się odwdzięczyć za naszą dwuletnią współpracę przy „Jak oni śpiewają”. I był to prezent dla mnie i dla Darka. Ale Darek nie chciał jechać. Więc pojechałam z przyjaciółką. A karta kredytowa, którą od niego dostałaś? Po prostu przelał mi na prywatne konto pieniądze z firmowego konta, do którego, odkąd istnieje moja firma, nie miał czasu dorobić dla mnie karty. Nie miałaś własnych pieniędzy? Miałam, nie miałam jedynie dostępu do własnych pieniędzy. Jak się na to godziłaś? Z zaufania i z miłości. A jak chciałaś sobie kupić sukienkę? Mówiłam Darkowi, ile kosztuje i czy może mi przesłać pieniądze. Brzmi absurdalnie, wiem. Ale tak było. Żeby było jasne, zawsze przelewał. Zarządzał całym moim majątkiem. Tak jest do dzisiaj. Odeszłam, zostawiając wszystko. Więc kim był dla Ciebie przez te lata? Mężem, menadżerem, zarządcą majątku, przyjacielem, kochankiem... Najpierw był moim chłopcem, potem ojcem mojego dziecka, potem moim mężem, a niedługo potem moim... tatą. Co to znaczy? To się zaczęło objawiać w prostych rzeczach. Zorientowałam się, że boję się go zapytać o zgodę na cokolwiek. Darek tak polubił rolę menadżera, że zaczął tracić poczucie granicy, kiedy rozmawia ze mną jako mąż, a kiedy jako menadżer. Dawał mi polecenia. To, co najbardziej mnie raziło, to ton, w jakim ze mną rozmawiał. Zapominał się. Pamiętasz, jak powiedziałam Ci, że jesteście razem non stop 24 godziny na dobę. Że nie można przenosić pracy do domu, do stołu, do łóżka, bo to wszystko się pomiesza. Pamiętam. Mówiłam ci wtedy, że się mylisz. Ale faktycznie, dom był wszystkim: biurem, studiem nagraniowym. Długo cieszyłam się tym, że przebywamy tyle ze sobą. Myślałam, że się dobraliśmy, skoro w ogóle się nie kłócimy. Dopiero niedawno zrozumiałam, że ja w pełni dostroiłam się do Darka. Kłóciliśmy się tylko w momencie, kiedy we mnie coś pękało. Pozwalałam sobie na to raz, dwa razy do roku. A rozmawialiście o tym, by ktoś inny zajął się Twoimi sprawami zawodowymi? Przecież Darek, który ma wielki talent muzyczny, przestał tworzyć. Ciekawa rzecz z Darkiem, bo mężczyźni najczęściej po pracy wychodzą do swoich kolegów, mają pasje, a kobiety nie mogą się doprosić, by wrócili na kolację. Ja miałam odwrotnie. Nie mogłam wypędzić go z domu. Przestał żeglować, jeździć konno, spotykać się ze znajomymi. Przestał tworzyć muzykę. I zasłaniał się tym, że moje rzeczy są ważniejsze. Myślę, że to była forma ucieczki, bo chyba zwątpił w swoje umiejętności, siebie samego... Ale dlaczego? Nie wiem. Jest genialnym gitarzystą. A może wolał być menadżerem? Twierdził, że nienawidzi tego. Nienawidzi trzystu telefonów dziennie, ale sądzę, że się od tego uzależnił, skoro chce następne osoby wziąć pod swoje skrzydła. Myślisz, że miał łatwe życie z Tobą? Cokolwiek bym odpowiedziała, nikt mi nie uwierzy. Ludzie mają tak silne przywiązanie do swoich wyobrażeń na temat tego, jak się żyje z gwiazdą, że nawet nie będę się starała przekonać, że może być inaczej. Sądzę, że i Darek, i ja dziś, gdy straciliśmy porozumienie, mielibyśmy różne wersje tego, jak naprawdę się żyło. Ale myślę, że ogólnie, i Darek temu nie zaprzeczy, byliśmy spokojną rodziną. Wyciszoną, żeby nie powiedzieć – nudną. Kiedy poczułaś, że coś jest nie tak? Było kilka takich momentów. Pierwszy, w zeszłym roku, gdy udało mi się wygospodarować czas na wakacje i Darek przez dwadzieścia dni nie mógł dojechać do mnie i Allanka na Mazury. W końcu dojechał. Na trzy dni. Po wielu kłótniach i przykrych dyskusjach. Allan był tak do niego przyklejony, że wchodził za nim nawet do toalety. A później? Dużo dały mi do myślenia sylwestrowe życzenia Darka. Na sylwestra ludzie mówią, co było piękne, o co warto zawalczyć w przyszłym roku. A jego życzenia polegały na podsumowaniu moich złych zachowań, z rodzajem wyrzutu, który brzmiał trochę jak rozliczenie ucznia przez nauczyciela na koniec roku szkolnego. Kulminacyjnym momentem jednak było, gdy uświadomiłam sobie, że jestem kontrolowana. Przez ten cały czas nigdy nie przyszłaś do mnie sama, zawsze z asystentką czy ochroniarzem. Coś chyba było nie tak? Nie wydawało mi się, że jest nie tak. Te wszystkie rzeczy, które Darek stworzył, powiedziałby, dla mojego dobra, z miłości i troski, bo takie miał motywacje i nie chcę myśleć o innych, działy się krok po kroku. Nie od razu poczułam, że to jest niewłaściwe. Dopiero po kilku latach. W pierwszej chwili posądziłam się o przewrażliwienie. Co w tym nienaturalnego? Chodzi o moje bezpieczeństwo. Ale zrobiłam eksperyment. Kazałam się zawieźć do fryzjera, a potem powiedziałam, że chcę się napić soku ze świeżych owoców. I gdy asystentka pojechała po sok, zamówiłam taksówkę i uciekłam. Schowałam się w hotelu na trzy godziny. Przez ten czas wszyscy dzwonili lub nagrywali się po sto razy z ogromnym przejęciem: „Edi, gdzie ty jesteś, ochrona cię szuka, wszyscy cię szukają!”, „Edi, Darek cię szuka, jest zdenerwowany!”. Powstało takie zamieszanie, że byłam przerażona. Darek zatrudniał ludzi do firmy? Byłaś pewna, że są lojalni wobec Ciebie? To ja znajdowałam ludzi do firmy. W kilku przypadkach te decyzje były bardzo słuszne, w kilku bardzo się pomyliłam. Okazało się, że moi współpracownicy sprzedawali mnie do prasy. W białych rękawiczkach, pisząc anonimy. Wiem o tym od zaprzyjaźnionych dziennikarzy. Kiedy poczułaś, że jest bardzo źle, rozmawiałaś z Darkiem na ten temat? Poprosiłam Darka o chwilę rozmowy. Nie pytaj, co czułam przed tą rozmową. Wyobraź sobie tylko, że pytając Darka, czy mogę pojechać na targ z teściem, byłam sparaliżowana, bo bałam się słownego uderzenia: „Po co jedziesz? Po co ma ktoś cię oglądać? Może chce ci ktoś krzywdę zrobić?”. Nie zdając sobie sprawy, zasadził we mnie poczucie strachu. Więc i tu byłam przerażona. Powiedziałam, że od jakiegoś czasu mam poczucie, że jestem osaczona. I może powinnam wynająć po sąsiedzku jakieś mieszkanie, by mieć trochę własnej przestrzeni. Co powiedział? Edyta Górniak: Wziął moją rękę i przyłożył ją sobie do piersi, bym poczuła, jak wali mu serce. Ale potem stwierdził, że skoro da mi to szczęście, można tak zrobić. I to była jedyna sensowna rozmowa na ten temat. A potem nie było już ani jednej. Skąd wzięłaś siłę, żeby odejść? Edyta, to mężczyźni odchodzą, nie kobiety. Miałam ogromne wątpliwości. Wiedziałam, że muszę to zrobić, zachowując opanowanie. I że muszę być konsekwentna. Nie cofać się. Ale, pomijając własne uczucia, byłam przekonana, że świat tego nie zrozumie. Stworzyłam tak idealny obraz rodziny, że może on stanowi inspirację dla innych? Pamiętam, jak się rozpadł związek Nicole Kidman i Toma Cruise’a. Byli dla świata idealną parą. Myślałam: Skoro im się nie udało, to komu ma się udać? Inna wątpliwość, która mną targała: Jak mogę odejść od Darka, skoro tak naprawdę nie wydarzył się żaden dramat. Nikt nikogo nie zdradził, nie oszukał? Podjęłam wtedy ostatnią próbę sprawdzenia swoich przekonań. Pojechałam na tygodniową izolację do seminarium buddyjskiego. Przez ten czas nie miałam kontaktu ze światem. Pomyślałam, że muszę spotkać się z samą sobą, w małym pokoiku, dwa na dwa, by zobaczyć, kim dzisiaj jestem i czego naprawdę potrzebuję. Po kilku dniach, kiedy nie miałam przy sobie kogoś, kto przez 24 godziny na dobę programuje mój umysł, mówi, czego mam się bać, jak mam funkcjonować, kim mam być, jak mam się zachowywać, okazało się, że jestem inną osobą. Edytą sprzed lat? Mam nadzieję, że mądrzejszą. Trochę bardziej opanowaną, i to dzięki Darkowi. Ale byłam zszokowana. Bałam się, że gdy zostanę sama z sobą, rozpadnę się, bo całą siłę i mądrość mam od Darka. Że sama bez niego już nic nie znaczę i nie potrafię. Powiedziałaś Darkowi: „Wyprowadzam się” i co wzięłaś? Trzy książki i trochę ubrań. Było ciężko odchodzić z domu w Milanówku? To był jedyny dom, jaki miałaś. Trochę. Ale wyłącznie ze względu na Allana. Dom to jest uczucie, nie budynek. Wiem, że Allanek jest do niego przywiązany i chciałabym, by pozostał rodzinnym domem, choć ja i tak nigdy nie miałam do niego kluczy. Zresztą po mojej wyprowadzce zamki zostały zmienione. Wiesz co, Kasiu, naprawdę wierzyłam, że to wyprowadzka na chwilę. Ale kiedy wynajęłam dom, Darek sam spakował moje rzeczy i zorganizował przeprowadzkę, o której wiedział tylko on i o której następnego dnia dowiedziała się cała Polska. Dlaczego nie rozstaliście się w zgodzie? Ludzie się rozchodzą, to normalne. Boli, ale nie ma kogoś, kto tego nie przeżył. Wy powinniście z podniesioną głową przejść przez to i nie dać prasie pożywki. A tu nagle Wasze rozstanie zamieniło się w serial. Dlaczego? Może Darek chciał mi pokazać, jaki był mój świat, gdy miałam go po swojej stronie, a jaki będzie, gdy będę go miała przeciw sobie. Skąd prasa dowiedziała się o Waszym rozstaniu? Wiedziały dwie osoby. Trzy może. I tak dziwiłam się, że ponad dwa miesiące, gdy już nie byliście ze sobą, jest cisza. Wydostały się na światło dzienne rzeczy, które były omawiane przy stole tylko między nami. Pozostawiam to bez komentarza. Boli Cię, gdy teraz czytasz te gazety? Nie, boli mnie to, że Darek nie podjął ani jednego dnia próby walki o nas, a jedynie ze mną. A Ty byś wróciła, gdyby walczył? Gdyby walczył i zaczął słuchać, gdyby przystał na kilka zmian... Jakich? Żebym mogła mieć przyjaciół, żebym mogła umawiać się z przyjaciółkami do kina. Żebym miała własną przestrzeń i czas dla siebie. A Darek pomyślał, że wypełni mi wszystko. Będzie moją przyjaciółką, mężem, menadżerem, rodzicem. Wszystkim. Ponieważ nigdy mnie nie skrzywdzi, oszczędzi mi to rozczarowań. Ale nie można z mężem rozmawiać, banalnie powiem, o paznokciach. Można, mój mąż zna wszystkie najnowsze wzory i kolory lakierów. Jak się poczułaś, gdy zamieszkałaś sama? Nie miałaś nawet dwóch krzeseł i dwóch jednakowych kieliszków. Tyle razy przecież sama mieszkałam. W Londynie, w San Francisco, w New Jersey, w Lizbonie. I nie miałam mężczyzny, który przybiłby mi gwóźdź. Przez parę tygodni jadłam na plastikowych talerzykach, na podłodze. Porcelanę zostawiłam w Milanówku. I choć przyzwyczaiłam się do luksusu, to, że miałam własną przestrzeń, było bezcenne. Ale nie uważasz, że to nieco dziwne? Po trwającym siedem lat związku nie masz nawet widelca? Trochę po kryjomu wzięłam (śmiech). Kilka ulubionych talerzy, kilka kieliszków i wazę do zupy. Musisz zaczynać wszystko od nowa? To cudownie. Mąż oddał mi toaletkę, kanapę. Mam dwa krzesła. Niedawno zaczęłam dokupować rzeczy i trochę się ogarnęłam. Przez ostatnie lata częściej chyba można było zobaczyć na ulicy w Polsce Michaela Jacksona niż Edytę Górniak. A teraz chodzisz sama do sklepów po krzesła i pietruszkę. I co? Nic się nie stało? Nikt Cię nie zabił? Jakoś widzisz nie (śmiech). Zdarzyło się, że ludzie, widząc mnie na ulicy, spontanicznie podchodzą mnie przytulić. Przepraszają potem, ale mówią, że byłam częścią ich życia i tak im się miło zrobiło, że mnie zobaczyli. Mówią, że chcieli zrobić to tyle razy, ale zawsze byłam otoczona świtą, ochroną, nie mieli odwagi. A teraz stoję w kolejce z Allankiem, rozmawiam z innymi mamami. To cudowne być blisko ludzi. Co będzie z Allankiem? Allan potrzebuje mamy i taty, i my oboje go potrzebujemy. I będziemy dzielić ten czas, tak by Allan zawsze był uśmiechnięty. Przez ostatnie miesiące dzieliliśmy się po równo. Tydzień Allanek był ze mną, tydzień z Darkiem. Jak uspokoją się emocje, będziemy się spotykać we trójkę. Czy myślisz, że spotkasz w życiu jeszcze kogoś, kogo pokochasz? Jest tylu fascynujących ludzi na świecie, których warto kochać. Ale kiedy się otworzę i będę gotowa, i czysta emocjonalnie, by znów pozwolić komuś wejść w swoją przestrzeń, nie wiem. Podobno powiedziałaś, że spotkałaś swoje przeznaczenie? To prawda? Czy chodzi o mężczyznę? Edyta Górniak: Zapytana przez dziennikarzy, czy wrócimy do siebie z Darkiem, powiedziałam, że się jeszcze nie poddaję, ale: „Wierzę w przeznaczenie”. To trochę zmienia postać rzeczy. Czyli jesteś sama? Nie. Z Allankiem. A umiesz żyć bez mężczyzn? Umiem. Ostatnio ktoś mi powiedział, że nie ma mężczyzny na całe życie, są mężczyźni na pewne etapy. Spotykasz kogoś na etap ucieczki, szaleństwa, wyciszenia, opieki, samodzielności. I oni są dani na ten właśnie czas. A potem się to kończy. I to nie jest tragedia. Bo spotykasz kolejną osobę, z którą przeżywasz kolejny rozdział. A na jaki etap był Darek? Na wyciszenie chyba. A Ty dla niego? Nie mam pojęcia, kim tak naprawdę byłam dla niego. Inspiracją, jak pokazały te lata, nie byłam, bo gdybym była, tworzyłby swoją muzykę. To dość bolesne, że nie byłam wystarczająco motywująca, by wrócił na scenę po tym, jak urodził się Allanek. Zbyt rzadko czułam, że jest przy mnie szczęśliwy. Jestem przekonana, że będzie szczęśliwszy beze mnie, nawet jeśli teraz jeszcze o tym nie wie. I tak był dzielny, że tyle ze mną wytrzymał. Z tymi legendami, które narosły wokół mojej osoby, z bagażem moich doświadczeń, moją popularnością. I zawsze będę go kochać. Edyta, i co teraz będzie? Nie wiem. I to jest fantastyczne. 1/5 Copyright @Marlena Bielińska/MOVE 1/5 Edyta Górniak pierwszy raz o rozstaniu z Darkiem K. 2/5 Copyright @Iza Grzybowska 2/5 Edyta Górniak pierwszy raz o rozstaniu z Darkiem K. 3/5 Copyright @Iza Grzybowska 3/5 Edyta Górniak pierwszy raz o rozstaniu z Darkiem K. 4/5 Copyright @Iza Grzybowska 4/5 Edyta Górniak pierwszy raz o rozstaniu z Darkiem K. 5/5 Copyright @MATEUSZ STANKIEWICZ/SAMESAME 5/5 Edyta Górniak pierwszy raz o rozstaniu z Darkiem K. Katarzyna Przybyszewska-Ortonowska
Edyta Górniak w programie "My Way" wspominała wypadek byłego męża i zdradziła, jak zareagowała, kiedy się o nim dowiedziała! Edyta Górniak w programie "My Way" wspominała wypadek byłego męża i zdradziła, jak zareagowała, kiedy się o nim dowiedziała. Kolejny odcinek programu TVN, w którym artystka uczy się prowadzić samochód, już za nami. W show jak zwykle nie zabrakło wzruszających momentów i zaskakujących wyznań wokalistki. Tym razem Edyta Górniak zdradziła, jak zareagowała na wiadomość, że jej były mąż miał wypadek. Gwiazda nie mogła powstrzymać łez przed kamerą! Zobaczcie, co powiedziała o byłym mężu i jak próbowała chronić swojego syna! Edyta Górniak szczerze o wypadku Dariusza K. Do wypadku z udziałem byłego męża Edyty Górniak doszło w 2014 roku. Dariusz K. jadąc ulicami Warszawy śmiertelnie potrącił 63-letnią kobietę. Teraz po ponad 5 latach od tamtych tragicznych wydarzeń Edyta Górniak zdradziła, jak dowiedziała się o wypadku byłego męża. Pamiętam ten dzień bardzo dobrze. Dostałam SMS-a od Marcina mojego (menedżer gwiazdy - przyp. red.). Wzięłam do ręki telefon, podchodziłam do lodówki coś wyciągnąć - pewnie mleko do kawy - nie pamiętam dokładnie. Przeczytałam takie słowa: „Edi, nie mam odwagi zadzwonić. Nie wiem, jak ci to powiedzieć, więc napiszę. Darek zabił człowieka. Mamy około 6-7 godzin zanim dowie się o tym prasa - Edyta Górniak wspominała w programie "My Way". Pamiętam, że mi się nogi ugięły i że się osunęłam pod tą lodówką - dodała. Edyta Górniak nie ukrywała wzruszenia wspominając tragiczne wydarzenia sprzed lat. Pierwsze, co pomyślałam, to: „Boże, to mogłabym być ja”. Wiele razy mnie straszył, że mi zrobi krzywdę. To była pierwsza myśl. Nie wiedziałam jeszcze, że chodzi o auto, że wziął narkotyki itd. Pamiętam, że nie mogłam oddychać. Zorganizowałam auto. Pojechał ze mną znajomy. Musiałam jak najszybciej dotrzeć do Allana, żeby on nie zobaczył nagłówków. Żeby się nie dowiedział o tym z gazet po prostu. Wiedziałam, że jest gdzieś na Mazurach i że może np. pojechać z dziadkiem po bułki i zobaczy na pierwszej stronie ojca w kajdankach i po prostu nie będzie na to przygotowany… Może to zabrzmi teraz trochę jak żart, ale również po tym jedną z moich myśli było: „dobrze, że nie mam prawa jazdy” - mówiła w programie. Widzieliście ostatni odcinek programu "My Way", w którym Edyta Górniak wspominała wypadek byłego męża? Zobacz także: Edyta Górniak ma nowego partnera! Wygadała się u Kuby Wojewódzkiego Edyta Górniak w programie "My Way" wspominała wypadek byłego męża ONS Artystka nie ukrywała wzruszenia w show TVN East News
Allan Krupa w rozmowie z mediami zdradził, czy po latach odnowił kontakt z ojcem. Sprawdźcie, co powiedział syn Edyty Górniak! Edyta Górniak nigdy nie ukrywała, że jej syn przez wiele lat nie miał kontaktu z ojcem. Teraz Allan Krupa w szczerej rozmowie z mediami zdradził, czy coś zmieniło się w jego relacji z Dariuszem K. Nastolatek zdradził, czy po latach odnowił kontakt z ojcem i czy chce naprawić z nim relacje. Sprawdźcie, co powiedział syn Edyty Górniak! Syn Edyty Górniak gorzko o relacji z ojcem Syn Edyty Górniak zaledwie kilka tygodni temu skończył 18 lat. Allan Krupa jest owocem związku piosenkarki z Dariuszem K., z którym wzięła ślub w 2005 roku. Niestety, kilka lat po ślubie para ogłosiła rozstanie a w 2010 roku zakończyła swoje małżeństwo rozwodem. Dariusz K. nie miał ograniczonych praw rodzicielskich, ale - jak informowały media - od kilku lat syn nie utrzymywał z nim kontaktów. Teraz Allan Krupa w rozmowie z serwisem przyznał, że wciąż nie utrzymuje relacji z ojcem i nie zamierza się z nim kontaktować. Czy brak kontaktu z ojcem wpływa na jego życie? Tak naprawdę nic w moim życiu nie wypływa z mojej relacji z ojcem. To już było, nic więcej nie będzie. Nie mam z nim kontaktu i nie będę miał- Allan Krupa powiedział dla Zobacz także: Allan Krupa na zakupach... z gwiazdą "Warsaw Shore"! Wybrali najdroższy butik w Warszawie Allan Krupa nie ukrywa, że to mama jest dla niego najważniejsza. Edyta Górniak od narodzin opiekowała się ukochanym dzieckiem, ale teraz, kiedy Allan jest już dorosły, to gwiazda może liczyć na jego wsparcie. Moja mama jest bardzo emocjonalna. W wielu sytuacjach to wspaniała cecha, w niektórych stanowi ciężar. Myślę jednak, że dopełniamy się w tym naszym duecie. Ja jestem stalową bramą, a ona może być emocjonalna. Nigdy nie poddawałem się ciężkim emocjom. Taki po prostu jestem. Czasami się nią opiekuję. Nie muszę, ale czuję taką potrzebę. Wiem, że powinienem i chcę o nią dbać- Allan Krupa wyznał dla Zobacz także: Edyta Górniak szykuje niespodziankę na 18. urodziny Allana. Jaki prezent przygotowała? TYLKO U NAS VIPHOTO/East News Przypominamy, że ojciec Allana Krupy w 2020 roku wyszedł przedterminowo z więzienia do którego trafił w 2017 roku. Były mąż Edyty Górniak właśnie w 2017 roku został skazany na 6 lat więzienia za śmiertelne potrącenie kobiety na pasach- do wypadku doszło w 2014 roku w Warszawie. Teraz Allan Krupa w rozmowie z mediami potwierdził, że od dawna nie ma kontaktu z ojcem. Zobacz także: Tak dziś wygląda Allan Krupa! Edyta Górniak niepokoi się nałogiem syna EOS Końcówka ulubionych perfum? Bez paniki! Wykorzystaj do Cocopanda kod rabatowy i kup je ze sporą zniżką!
edyta górniak i dariusz k