⚾ A Lato Było Piękne Tego Roku
"A lato było piękne tego roku" Prosto do nieba czwórkami szli". Kampania wrześniowa skazana na klęskę była- nie było żadnych szans. Chwała Bohaterom. Cześć ich pamięci. Wieczny spoczynek racz im dać Panie[*]
(A lato było piękne tego roku). I tak śpiewali: Ach, to nic, że tak bolały rany, ()" Konstanty Ildefons Gałczyński , Pieśń o żołnierzach z Westerplatte
Mamy początek września. Jak co roku, myśli nasze biegną w stronę Westerplatte, akurat będąc dwa dni temu w Lublinie, na przystanku pewna
( A lato było piękne tego roku ). I tak śpiewali: Ach, to nic, że tak bolały rany, bo jakże słodko teraz iść na te niebiańskie polany. ( A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety ). W Gdańsku staliśmy tak jak mur, gwiżdżąc na szwabską armatę, teraz wznosimy się wśród chmur, żołnierze z Westerplatte. I ci, co dobry
Wtedy już nie będę przesiadywać za biurkiem realizując zawodowe zadania, tylko od rana do wieczora pobujam się w hamaku gapiąc prosto w słońce (wiem oślepnę), a kto bogatemu zabroni? 😉 No dobra, bo tu tworzę osobiste fanaberie, a lato było piękne tego roku i już! Owszem zdrowie mnie trochę zawiodło.
( A lato było piękne tego roku ) I tak śpiewali: — „Ach, to nic, że tak bolały rany, bo jakże słodko teraz iść na te niebiańskie polany”. (A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety.) „W Gdańsku staliśmy tak jak mur, gwiżdżąc na szwabską armatę, teraz wznosimy się wśród chmur, żołnierze z Westerplatte
7 września. 11.00–11.40 „A lato było piękne tego roku…” – wybuch II wojny światowej w pamięci świadków. Jak trudno jest pamiętać, a jeszcze trudniej zapomnieć o czasie, który zadrwił z planów i marzeń, a całe życie postawił na krawędzi. Zainteresowani będą mieli niezwykłą okazję odbyć interesującą podróż w
żołnierze z Westarplatte.(A lato było piękne tego roku).I tak śpiewali: Ach, to nic, że tak bolały rany, bo jakże słodko teraz iść na te niebiańskie polany.(A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety.) W Gdańsku staliśmy tak jak mur, gwiżdżąc na szwabską armatę, teraz wznosimy się wśród chmur,
Lato było piękne tego roku, ale jesień zapowiada się równie wspaniale!!! Choć większość z nas uważa jesień za porę smutną i nieciekawą, wcale nie musi taka być!!! Wręcz przeciwnie!
A lato było piękne tego roku.. Fragmenty z naszego świata. oooo. Z każdym dniem bądz mniej osobą którą byłeś . a coraz bardziej osobą którą chcesz być
To było najpiękniejsze lato od dawien dawna. Wypada zauważyć, że wspaniałą pogodę mieliśmy już od 25 kwietnia (!) aż do przedwczoraj. Przez całe lato zanotowałam raptem dwie burze (naprawdę!). No i woda w Bałtyku była tak ciepła, jak u wybrzeży Grecji. I dziś, gdy kalendarz mówi swoje, ja wiem, że moim sercu lato jest zawsze!
Piękne, ciepłe lato sprzyjało masowym imprezom. W czerwcu hucznie obchodzono Dni Morza, świętowano także, jak co roku, rocznicę Bitwy Warszawskiej z 1920 r. i rocznicę zwycięstwa pod Grunwaldem, co z powodu rosnącego napięcia między Polską a Niemcami miało jednoznaczną wymowę. Piękne, ciepłe lato sprzyjało też masowym imprezom.
jlFt. Wątek: A lato było piękne tego roku... (Przeczytany 1754 razy) 0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek. Schmeisser - Godzina 4:45 ,salwa baterii głównej pancernika „Schleswig Holstein” oznajmia światu rozpoczęcie Drugiej Wojny Światowej, która wbrew przypuszczeniom trwała 6 lat i pochłonęła 58 milionów września to dla Polaków szczególnie ważna rocznica. Upamiętnia on bowiem nie tylko rozpoczęcie najbardziej obłąkańczego konfliktu w historii ludzkości, w którym upadek człowieczeństwa oraz spirala przemocy osiągnęła absurdalny poziom, ale również otwiera jeden z najpiękniejszych rozdziałów w historii Polskiego są to newsy tematycznie powiązane lotnictwem, wielkim nietaktem byłoby tu nie wspomnieć o załogach polskich okrętów podwodnych, niszczycieli, pancerniakach, piechocie czy wreszcie matematykach których bezprzykładne bohaterstwo jest ewenementem historycznym na skale koszt wszystkich działań wojennych szacowany jest na 1,5 biliona szukamy dowodów potwierdzających szaleństwo istoty, ponoć rozumnej, zwanej człowiekiem, to w każdym sądzie przyjęto by to bezapelacyjnie jako dowód wystarczający... Zapisane Przy tej okazji mogę wszystkim forumowiczom polecić książkę:"Honor i Ojczyzna: bohaterskie czyny Polaków w czasie II Wojny Światowej" aut. M. Machynia, R. Marcinek, M. Sigmund, M. Skotnicki, A. Ziółkowski, wyd. Kluszczynski, seria: Historia XX że jest to pewnego rodzaju kompendium, zbiór, w którym zwięźle, ale i z zachowaniem detali przedstawiona jest historia Polskich Sił Zbrojnych w czasie IIWŚ. Sądzę, że pozycja ta będzie raczej odpowiadać osobom, które nie są pasjonatami historii, ale chciałyby wiedzieć nieco więcej niż przeciętny obywatel III Zapisane Ja mogę dodać że tak naprawdę wojna zaczęła się 5 minut wcześniej i to jest fakt potwierdzany przez IPN:1 września 1939 r. o godzinie I Dywizjon 76. Pułku Bombowców Nurkowych hitlerowskiej Luftwaffe, pod dowództwem kapitana Waltera Siegla, rozpoczął pierwsze bombardowania podczas II wojny światowej. Celem tych nalotów stał się najpierw wieluński szpital. Ogółem na miasto spadło 380 bomb o łącznej wadze 46 ton. Według różnych źródeł, zginęło od 1200 osób do ponad 2 tysięcy. Wieluń został prawie doszczętnie zniszczony. Pięć minut po rozpoczęciu bombardowania miasta, Niemcy zaatakowali jest o tym pamiętać bo tak naprawdę te 5 minut nie zminia faktu że zaczęło się małe piekiełko na Ziemi które trwało niespełna 6 lat. Zapisane I/KG200_Doktor 1972-†2006"Herr Rittmeister wylądował, klasnął w dłonie mówiąc: Donnerwetter! Osiemdziesiąt jest godną szacunku liczbą" Sufler hmm... podczas tego ataku na Wielun zostal wg mojego ojczyma stracony niemiecki bombowiec, przynajmniej on tak twierdzi, miał 7 lat i mieszkal obok Wielunianie moege potwierdzic tej info, ale mial byc zestrzelony przez baterie dziel plotprzynajmniej tak on opowiada gdy gadamy na temat wojnyczy ktos wie jak to sprawdzic? czy faktycznie w rejonie wielunia szwabki stracili jakikolwiek samolot zestrzelonu przez plot w pierwszych dniach wojny? moglo mu sie cos pomylic Zapisane Elwood Ad. Sufler: pod Wieluniem stacjonowała 28DP (rezerwa) Wojska Polskiego, która prawdopodobnie była przez Niemców wzięta za brygadę kawalerii stacjonującej w mieście (to wersja niemiecka, bardziej prawdopodobna wersja to użycie miasteczka jako poligonu doświadczalnego z uwagi na jego rozplanowanie na planie kwadratu). Zawracające znad miasteczka na małej wysokości samoloty zostały ostrzelane przez obudzonych strzelaniną polskich żołnierzy na zasadzie "każdy strzela czym się da". W efekcie dwa uszkodzone Ju-87B lądowały na polu po niemieckiej stronie, ale niemożliwe jest ustalenie który żołnierz spowodował ich to pierwszy i niestesty nie ostatni akt bestialskiego potraktowania bezbronnej ludności cywilnej. Nalot powtórzono po kilku godzinach, w zasadzie likwidując miasteczko. Zapisane Boba Fett Moge jedynie wyrazic swoj podziw i szacunek dla ludzi broniacych wtedy mojego kraju. Oby pamiec o nich nigdy nie Zapisane Sufler hmm.... ojczym twierdzi ze widzial wrak z jakis 300 m, i to cos bylo 2 silnikoweale wg mnie moze mu sie daty pomylilyczy tam cos spadlo kilka dni pozniej? Zapisane
Inni opowiadają, że ta błękitna piękność bezchmurnego nieba była błogosławieństwem, ale dla niemieckich pilotów, którzy bez przeszkód, celnie, mogli bombardować bezbronnych uciekinierów. Ocaleni mówią, że modląc się, nie śmieli podnieść oczu ku niebu, skąd w spokojnych czasach spodziewali się pomocy. We wrześniu 1939 r. odpowiedzią na modły były bomby. Dlatego, gdy dziś przychodzi wspominać tamte czasy, nie sposób pominąć kazania papieża Franciszka wygłoszonego na zakończenie drogi krzyżowej na krakowskich Błoniach. Biskup Rzymu rozpoczął od zacytowania opisu Sądu Ostatecznego (Mt 25, 35-36). Następnie powiedział: „Te słowa Jezusa wychodzą naprzeciw pytaniu, które często rozbrzmiewa w naszych umysłach i sercach: »Gdzie jest Bóg?«. Gdzie jest Bóg, jeśli na świecie istnieje zło, jeśli są ludzie głodni, spragnieni, bezdomni, wygnańcy, uchodźcy? Gdzie jest Bóg, gdy niewinni ludzie...
AUTOR: Jarosław Marek Rymkiewicz TYTUŁ: Rozmowy polskie latem roku 1983 WYDAWNICTWO: Świat Książki LICZBA STRON: 240 Biorąc do ręki książkę Jarosława Marka Rymkiewicza pt.: Rozmowy polskie latem roku 1983, miałam nadzieję, że autor choć na chwilę uwolni mnie od codziennej rzeczywistości i pokaże, jak wyglądało nieznane mi z autopsji polskie lato 1983 roku. Pisarz jak zwykle mnie nie zawiódł. Co więcej, oprócz pięknego letniego krajobrazu, poruszył jeszcze wiele innych ciekawych kwestii, ale o tym za chwilę. Rymkiewicz znany jest odbiorcom głównie jako poeta, który bez wątpienia opiera się w swojej twórczości na wzorcach klasycystycznych. Przez ponad pół wieku swojej pracy pisarskiej dał się poznać również jako znakomity eseista i dramaturg. To chyba właśnie dzięki tym gatunkom jest on stale popularny wśród czytelników. Warto jednak zauważyć, że Rymkiewicz napisał również dwie powieści. Jedną z nich są wspomniane przeze mnie Rozmowy polskie latem roku 1983. Druga natomiast pt.: Umschlagplatz zawiera refleksje nad symboliką miejsca zagłady Żydów z getta warszawskiego. Dziś już wiem, że po lekturze Rozmów polskich…, nie odmówię sobie przyjemności przeczytania również drugiej powieści Rymkiewicza. Czym właściwie są Rozmowy polskie…? Z pewnością jest to powieść skonstruowana w dość niezwykły sposób. Oparta poniekąd na tytułowych rozmowach pomiędzy różnymi postaciami, poniekąd na refleksjach głównego bohatera i narratora - pana Mareczka, jest ciekawym splotem z pozoru nieprzystających do siebie tematów. Z jednej strony mamy w tej książce spostrzeżenia dotyczące ówczesnego życia społeczno-politycznego w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, które związane są głównie z amnestią dla działaczy „Solidarności”. Z drugiej zaś spotykamy na kartach książki wiele nawiązań historyczno-ludowych, które ściśle wiążą się z miejscem akcji powieści, tj. terenami Suwalszczyzny. A przy tym wszystkim roi się w tej książce od refleksji egzystencjalnych i nawiązań do literatury. I jak to wszystko połączyć? Myślę, że nie trzeba tego robić. Czytając kolejne strony, mimowolnie chłoniemy te różnorodne wątki i zupełnie nie zwracamy uwagi na to, czy łączą się one w jedną spójną całość. Otwierając książkę Rymkiewicza, trafiamy do Polski, w której komuniści dławią działalność Michnika czy Wałęsy, a zwykli obywatele tracą nadzieję na zmiany ustrojowe*. Wydarzenia polityczne stanowią tło tej hybrydycznej powieści i przeplatają się z zupełnie błahymi czynnościami dnia codziennego bohaterów, jak np. łowienie ryb lub raków w pobliskim jeziorze. Pan Mareczek – narrator i główny bohater powieści- przyjeżdża z Warszawy nad jezioro Wigry, by spędzić wakacje na łonie natury. Z jednej strony chce odpocząć, z drugiej znaleźć inspirację do napisania powieści. Wędruje po okolicy z XIX-wieczną książką Wędrówki po guberni Augustowskiej w celu naukowym odbyte w ręku i dokonuje zestawienia opisu z rzeczywistością, która go otacza. Zastanawia się, jak wyglądało przed wiekami życie ludzi na tych terenach i co z tamtych czasów przetrwało do dziś. Te obserwacje budzą w Mareczku refleksje nad tym, co przyszłe pokolenia będą wiedziały o ludziach żyjących w 1983 roku. Bohater próbuje więc opisać najlepiej jak potrafi wszystko, co wydaje mu się ważne dla potomnych. Jednak kolejne próby spełzają na niczym. Mareczek zdaje sobie sprawę, że język nie jest w stanie w pełni utrwalić obrazu świata. Ta gorzka prawda powoduje, że nasz bohater mając świadomość ulotności chwili, postanawia chłonąć rzeczywistość wszystkimi zmysłami. Poza tymi spostrzeżeniami związanymi z wyjątkowym momentem w dziejach historii Polski, odnajdziemy w książce Rymkiewicza również wiele refleksji bardzo indywidualnych. To nie przypadek, że naszym narratorem jest Mareczek. Postać ta nie tylko otrzymała imię autora, ale stanowi również jego alter ego. Ten prawie pięćdziesięcioletni bohater przeżywa w powieści kryzys wieku średniego. Prowadzi rozmowy z diabłem pod postacią Księcia Psuja, który kusi go obietnicami stosunku seksualnego z pięknymi turystkami. Mareczek mimo wszystko, nie ulega pokusom i rezygnuje z kolejnych propozycji Psuja. Przy tym wszystkim nasz narrator zauważa również luki we własnej pamięci. Próbuje odtworzyć obraz Suwalszczyzny z lat młodości i dostrzega, że jego wspomnienia opierają się tylko na kilku błahych szczegółach. To wszystko powoduje u niego załamanie. Nie ma pomysłu na fabułę kolejnej książki. Buduje tylko krótkie opowieści na podstawie suwalskich legend, a potem ożywia ich bohaterów i przeprowadza z nimi dysputy, które ostatecznie do niczego nie prowadzą. Tak oto spędza wakacje Mareczek, mężczyzna, który bez wahania mógłby być symbolem wszystkich pisarzy żyjących w czasach PRL-u. Niemoc twórcza i niepewność przyszłych losów kraju budziły w nich przecież frustrację i poczucie beznadziei. Dlatego też poszukiwania inspiracji były dla tych artystów- podobnie jak dla Mareczka- próbą chwilowej ucieczki od szarej socjalistycznej rzeczywistości. Najciekawszy według mnie aspekt Rozmów polskich latem 1983 roku związany jest z rolą dorobku kultury, a ściślej literatury polskiej, która była wówczas dla Polaków jednym z istotnych filarów polskości. Mareczek, jak na pisarza przystało, jest znakomicie obeznany w najznamienitszych polskich dziełach, z których najwyżej ceni mickiewiczowskiego Pana Tadeusza. Jego styl oparty na utrwaleniu wyjątkowości każdego istnienia, jest dla naszego bohatera niedoścignionym wzorem do naśladowania. Pan Mareczek widzi w nim jednak nie tylko drobiazgowość, ale także „ducha narodu”. Inne nawiązania do poezji barokowej czy romantycznej są niemal kalką zainteresowań samego autora powieści. Trudno zatem o bardziej przesiąkniętego poglądami twórcy bohatera, niż sam Mareczek. Powieść Rymkiewicza to lektura pojemna. Podejmuje o wiele więcej wątków, niż te, które tu poruszyłam. Pozorny chaos tego tekstu sprawia, że wciąż idziemy krok w krok za słowami narratora, który nieustannie nas zaskakuje. Niejednolita forma powieści wcale nie odstrasza czytelnika, a nawet budzi jego zainteresowanie. Po przeczytaniu kolejnych stron, właściwie dochodzimy do przekonania, że „w tym szaleństwie jest metoda”. Ku takiemu stwierdzeniu skłania nas także przesiąknięty humorem język powieści. To chyba właśnie on czyni z Rozmów polskich… bardzo atrakcyjną pozycję, przed przeczytaniem której nie sposób się powstrzymać. Polecam, więc powieść Rymkiewicza każdemu, kto lubi podczas lektury czuć się zaskakiwany, rozbawiany i pouczany zarazem. *Opis tych wydarzeń na kartach Rozmów polskich… przyczynił się do wyrzucenia Rymkiewicza z pracy w Polskiej Akademii Nauk i spowodował, że książka ta była początkowo wydawana w II obiegu.
Aby zapewnić Ci wygodę i jak najlepszą jakość korzystania z naszej strony, używamy na niej technologii takich jak pliki cookie do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje strony. Funkcjonalne Funkcjonalne Zawsze aktywne Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej. Preferencje Preferencje Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik. Statystyka Statystyka Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika. Marketing Marketing Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Kategoria/technikanie wybrano Malarstwo Olej Akryl Akwarela Gwasz Technika mieszana Design Fotografia Rysunek Instalacje Rzeźby Grafika Giclee Inkografia Serigrafia Abstrakcja Akt kobiecy Akt męski Architektura Czerwienie Erotyka Fantastyka Jedzenie Kobiety Ludzie Martwa natura Miłość Moda Motoryzacja Obrazy nowoczesne Pejzaż Podróże Przemysł Przygoda Religia Rozgrzewające kolory Świat Zwierzęta Obrazy na prezentnie wybrano Na ślub Dla kobiety Dla mężczyzny Dla dzieci Dla młodzieży Dla podróżników Dla smakoszy (jedzenie, kuchnia) Dla sportowców Dla miłośników zwierząt Dla miłośników przyrody Dla ceniących minimalizm Dla ceniących luksus (złocenia) Nagrodzone prace Wystawiane prace artystów 0 - 500 PLN 500 - 1000 PLN 1000 - 3000 PLN 3000 PLN i powyżej do 50 cm 50 cm - 79 cm 80 cm - 119 cm od 120 cm do 50 cm 50 cm - 79 cm 80 cm - 119 cm od 120 cm kolorowy obraz czarno-biały obraz biały obraz żółty obraz różowy obraz fioletowy obraz czerwony obraz błękitny obraz granatowy obraz zielony obraz szary obraz brązowy obraz czarny obraz Kierunki w sztucenie wybrano Abstrakcjonizm Art déco Ekspresjonizm Ilustracja Figuratywizm Impresjonizm Kubizm Malarstwo współczesne Minimalizm Młoda Sztuka Modernizm Nadrealizm Pop Art Portret Prymitywizm Realizm Street Art Surrealizm Symbolizm Sztuka ludowa Sztuka Poszukująca domyślnie po cenie rosnąco po cenie malejąco Filtruj „W swojej sztuce Wiktor Dyndo pozornie pokazuje nam Wschód, jaki znamy… zamachy bombowe, permanentna wojna z terroryzmem, wszechobecny motyw arafatki, ornamentyka muzułmańska. Jego prace nasuwają skojarzenia z orientalizmem, nurtem w kulturze europejskiej, który rozwijał się wraz z epoką nowoczesną, a swoje apogeum przeżywał w końcu XIX wieku. Skojarzenie to jest słuszne, acz mylnym byłoby określenie Dyndo jako kontynuatora orientalizmu. Zestawiając prace dziewiętnastowiecznych orientalistów z płótnami Dyndo od razu dostrzegamy ich przeciwstawną wymowę. O ile Wschód w dawnym malarstwie przeważnie jawi się jako starożytna Arabia Felix, o tyle w dzisiejszych obrazach Dyndo widzimy przede wszystkim obraz zagrożenia i obcości. Można by stwierdzić, że po 11 Września świat uległ przemianie i dziś mamy do czynienia z osławioną wojną cywilizacji, którą Dyndo jako malarz Wschodu przedstawia. Byłby to jednak trop mylny. Zasadnicza różnica między dawnymi orientalistami a sztuką Wiktora Dyndo tkwi w samej istocie obrazu. Orientaliści udawali się na Wschód, odtwarzali fascynujące ich, egzotyczne fragmenty tamtejszego świata, poddawali je estetyzacji i tworzyli z nich spójną wyidealizowaną narrację o odległej krainie szczęśliwości. Ich dzieła tworzyły obraz Wschodu w odbiorze Europejczyków, taki obraz jaki odpowiadał marzeniom i tęsknotom europejskich mieszczan. Z kolei punktem wyjścia dla Dyndo, są obrazy Wschodu jakie znamy z elektronicznych mediów, obrazy jakie obecne są w masowej wyobraźni. O ile orientaliści tworzyli fragmentaryczny obraz Wschodu, o tyle Dyndo odsłania fragmentaryzm i fałszywość tego obrazu, co uwydatnione jest przez minimalne używanie środków formalnych. A zatem w większym stopniu niż Wschód obrazy te przedstawiają nasze spojrzenie na Orient, które wciąż oparte jest na powierzchownych sądach i emocjach. Sztuka Wiktora Dyndo odsłania pewną istotną dla kultury zachodniej właściwość. Mianowicie obrazowanie Wschodu, bardziej aniżeli poznaniu go, służy nam do wyrażania masowych emocji, dawniej były to marzenia, dziś są to lęki”. Andrzej Pałys, kurator wystawy Nazwiska autorów: Wiktor Dyndo Kurator: Andrzej Pałys Data wernisażu: 2011-09-06 Godzina wernisażu: Czas trwania wystawy: Od: 2011-09-07 Do: 2011-09-21 Dane adresowe galerii: Nazwa galerii: Bocheńska Gallery Ulica: Ząbkowska Nr budynku: 27 / 31 E-mail: info@ Strona www: Godziny otwarcia galerii: wtorek - piątek: - sobota: - Bilety: wstęp wolny
a lato było piękne tego roku